ISSN : 2080-2412

Dwa oblicza

Dział: Artykuły » Kategoria: Opowiadania
2010-01-09, Leia Skywalker
+ Czyt. 138 razy

Artykuł zgłoszony do Nieustającego Konkursu Star Wars Extreme (10-12.2009)

Z pamiętnika Lorda Vadera:

       Dzień 1

Minął tydzień od czasu, gdy mój mistrz zabrał mnie z Mustafar. Od tamtej chwili moje istnienie nie jest moim życiem. Wiele istot drży na mój widok. Sam nie wiem czy tego chcę. Imperator cieszy się z czegoś takiego jak ja, ale szczerze mówiąc mi to nie odpowiada. Po śmierci Padme czuję się nikomu niepotrzebny. Sam nie wiem, czy mam jeszcze jakieś uczucia. Pozostało mi tylko stać na mostku gwiezdnego niszczyciela obok Imperatora i wpatrywać się w powstającą stację bojową - podobno będzie ona najpotężniejszą bronią Imperium.

       Dzień 2

Wreszcie mogę zaznać trochę prywatności w mojej kabinie medytacyjnej. Nie mogę się pogodzić z tym, co zrobiłem mojej ukochanej żonie i dziecku. Gdyby nie pokusa Ciemnej Strony Mocy, bylibyśmy teraz szczęśliwą rodziną. Bardzo chciałbym cofnąć czas. Bardzo chciałbym zabić drzemiącego we mnie smoka, który zabił Padme. Tak bardzo chciałem uratować ją od śmierci. Tak bardzo chciałem jej dobra. Tak bardzo ją kocham.

       Dzień 3

Mój mechaniczny oddech przyprawia wszystkich o dreszcze. Dobrze wiem, że gdybym chciał, pozabijałbym wszystkich ludzi pełniących służbę na tym statku. Imperator dał mi kolejne zadanie, które polega na wytropieniu ukrywających się Jedi i zabiciu ich. Nie mogę mu odmówić, chociaż mała cząstka mnie ciągle protestuje. Mistrz wciąż zachwala Gwiazdę Śmierci. Czasem mam ogromną ochotę go zabić, jednak w następnej chwili stwierdzam, że nie umiałbym zabić ostatniej osoby, której na mnie zależy. To przecież dzięki niemu jeszcze istnieję.

       Dzień 4

Dziś w nocy śniłem o Padme i o naszym szczęściu. Widziałem dziecko i dom na Naboo. Chciałem, by ten sen trwał wiecznie, jednak nie dane mi było długo się nim cieszyć. Imperator wysłał mnie na misję. Zabiłem kolejnych ukrywających się Jedi. Obi-Wan miał rację mówiąc, że staję się tym, co przysięgałem zniszczyć. Moja buntownicza, dobra cząstka coraz rzadziej daje o sobie znać. Może niedługo Anakin Skywalker na zawsze przestanie istnieć? Imperator wciąż powtarza mi, że niedługo stanę się niezwyciężony.

       Dzień 5

Chcę krzyczeć. Chcę walczyć z niesprawiedliwością. Nie rozumiem dlaczego ta dobra cząstka mnie odzywa się w niewłaściwym czasie. Dzięki niej oszczędziłem jednego Jedi. Zdając mistrzowi raport z misji skłamałem, że zabiłem wszystkich. Niestety Imperator mnie przejrzał i sam pofatygował się na poszukiwania owego Jedi. Wydaje mi się jednak, że go nie znalazł, bo kiedy wrócił, wszyscy uciekali przed jego gniewem. Ja też nie chciałem się narażać.

       Dzień 6

Od czasu, gdy Imperator dał upust swojemu gniewowi, postanowiłem wyrzucić z siebie wszystko, co związane jest z przeszłością i zakonem Jedi. Nie chcę myśleć o Padme jako o najukochańszej istocie w galaktyce, ale jako o zdrajczyni. Postanowiłem też znaleźć mojego dawnego mistrza Jedi i pozbawić go życia. Niech tylko wychyli nos ze swojej kryjówki. W snach widzę teraz umierającą przy porodzie żonę, jednak nie czuję już miłości. Jestem szczęśliwy, że umarła i że umarło nasze dziecko. Na zawsze żegnam się z Anakinem Skywalkerem.

       Dzień 7

Myślałem, że nic nie jest w stanie powstrzymać mnie od zabicia kolejnej Jedi. Nie miałem pojęcia jak bardzo się myliłem. Walka była długa i wyczerpująca. Jedi broniła się, jednak miałem wrażenie, że nie chciała mnie zabić. W końcu popełniła błąd. Leżąc na plecach patrzyła w moją twarz. W jej oczach widziałem coś dawno zapomnianego, coś, przed czym chciałem się bronić. Wyczułem w Mocy, że moja ofiara słabnie. Zobaczyłem poruszające się wargi. Usłyszałem tylko jedno słowo: "Anakin". Przed moimi oczami pojawiła się umierająca Padme. Słyszałem jej gasnący szept. Patrząc na Obi-Wana mówiła, że jest we mnie dobro. Chciałem odgonić od siebie tę wizję, jednak nie umiałem. Przemogłem się i zbliżyłem miecz do twarzy mojej przeciwniczki.
- Ostatnie słowo! - powiedziałem.
Moc podsunęła mi obraz umierającej matki. "Kocham cię". - powiedziała. Wizja rozpłynęła się, a ja zobaczyłem tylko martwą Jedi. Nie, to nie ja ją zabiłem.

       Dzień 8

Staram się zapomnieć o tym, co wczoraj pokazała mi Moc. Nie wiem kim była tamta Jedi. Uważam jednak, że wiedziała za dużo o mnie i o mojej przeszłości. Może to dobrze, że zginęła. Teraz przez nią, a może dzięki niej nie wiem kim naprawdę jestem. Znów odżywa we mnie ten kochający, dobry człowiek, jakim był Anakin. Z jednej strony nie chciałbym żeby Imperator widział mnie w takim stanie, jednak z drugiej, od kiedy pamiętam, był dla mnie jak ojciec. Powinien mnie zrozumieć.

       Dzień 9

Imperator nie miał dla mnie czasu, co było złym znakiem. Pewnie znowu czeka mnie jakaś misja. Może powinienem odciąć się od Mocy i udać chorobę, jak dziecko chcące zwrócić na siebie uwagę? Nie. To absurd. Nie jestem dzieckiem, a nawet jeśli, to nie dzieckiem Imperatora. Nie będę udawać. Po prostu przyjmę rzeczywistość taką jaka jest. Moc pokaże mi właściwą drogę. Chciałbym tylko, żeby spełniła kilka moich największych marzeń. Chciałbym chociaż przez krótką chwilę zobaczyć to, co utraciłem. Chciałbym zobaczyć moje dziecko z mieczem świetlnym w dłoni, albo dziecko podobne do Padme. Chciałbym, żeby było ono wrażliwe na Moc. Mimo wszystko chciałbym umrzeć po Jasnej Stronie Mocy.

Tagi: konkursy, lord vader, nieustający konkurs, opowiadania, pamiętniki, twórczość fanów

Dodaj komentarz

Podpis:
Formularz obsługuje format BBCode.
   

Lista komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy! Dodaj swój komentarz!