Książki wszelakie

Książki wszelakie

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 06 Cze 2009 10:17

Filmy, seriale, sport – czegoś tu brakowało, prawda? No to teraz uzupełniliśmy tą listę o topik dotyczący książek. Czyli standardowo: co czytacie, ile czytacie, jak czytacie (w sumie to też ciekawe, heh), co ostatnio czytaliście i czy to coś wam się podobało, jakie są wasze ulubione pozycje, czego nie cierpicie, et cetera, et cetera, et cetera.

Staram się regularnie czytać książki, na tyle, na ile mi to pozwala czas. Myślę, że rocznie wyciągam w przedziale 50 średniej długości tytułów, przy czym wiadomo – nie o ilość tu chodzi, a jakość. W tej liczbie zawiera się na pewno kilka pozycji starwarsowych (w tym roku już sześć angielskich – a to na pewno nie koniec), ale też fantasy, SF (zabawne, bo ich nie kupuję; wszystko albo wygrywam w konkursach albo dostaję za free), książki historyczne (głównie o II wś; mam tego sporo) tudzież powieści historyczne i historyczno-przygodowe (ot, niedawno zaliczyłem całą Trylogię Sienkiewicza). Do tego dochodzą książki Johna Grishama i świętej pamięci Michaela Crichtona. Reszta to jakieś pojedyncze pozycje z różnych kategorii.

Ostatnią mą przeczytaną knigą jest Prawnik wspomnianego wyżej Grishama, klasyczny thriller prawniczy tego autora. Czytało się dobrze, jako że główny bohater jest do polubienia i ma poczucie humoru, a styl pisarza jest niezmiennie dobry i mimo braku akcji nie powoduje nudy... no ale jest jeden problem. To znaczy są dwa, ale ten drugi – zakończenia, w których tekst wygląda dosłownie jak urwany w połowie i nie zawiera rozwiązania wątków pobocznych – to znak firmowy Grishama. Głównym problemem jest taka sobie intryga. Zero oryginalności, brak zaskoczeń... Nie tego się spodziewałem po jednym z moich ulubionych autorów. Naturalnie książkę polecam, niemniej jeśli ktoś ma ochotę na Grishama, a jeszcze go nie „ugryzł”, lepiej zacząć od czegoś, co pisał wcześniej. A najlepiej od Czasu zabijania lub Firmy, jego pierwszych dwóch powieści.

Obecnie zaś zagłębiam się w fascynującą historię III wojny światowej w wydaniu Toma Clancy’ego, mianowicie Czerwony sztorm. Książka napisana w latach 1984-86 może być w tej chwili jedynie alternatywną przeszłością naszego świata, ale mimo to czyta się ją z zapartym tchem. Zawsze lubiłem alternatywne rzeczywistości, heh.

PS. Aha, przypomniało mi się. Wypożyczacie książki czy tylko je kupujecie/dostajecie? Ja nie wypożyczałem niczego od lat; wszystko, co czytam, należy albo do mnie albo najbliższej rodziny.
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Książki wszelakie

Postprzez Łukasz Wasilewski w 06 Cze 2009 13:55

Ja staram sie czytac cos raz na 2-4 tygodnie. Po prostu ksiazki czytam glownie przed snem, bo w ciagu dnia nie mam czasu, wiec jeden tytul zajmuje mi troche czasu. Czytam rzeczy rozne np. 3 ostatnie ksiazki to: autobiografia Rogera Moore'a, wywiad rzeka z Alem Pacino, biografia Jacka Nicholsona. Tak poza tym lubie sobie poczytac dobra i sprawnie napisana sensacje czyli cos Ludluma czy Clancy'ego. Fantastyki w sumie nie czytam juz od dluzszego czasu, ale czuje, ze jak ktos mi poleci jakis wciagajacy tytul, to powroce do tego gatunku. No i raz na jakis czas czytam "Wladce pierscieni" i "Silmarillion". Chyba w te wakacje znowu wroce do tych dziel:)

Natomiast od czasow liceum nie czytam tzw. "powaznych" ksiazek - jakos nie mam ochoty ani czasu. Ale na pewno jeszcze do tego wroce, bo jest wiele klasykow, z ktorymi warto sie zapoznac, a ktorych przedsmak mozna bylo poznac w liceum - np. tworczosc Dostojewskiego.

Czyli podsumowujac - glownie czytam ksiazki sensacyjne, kryminaly czy jakies thrillery sadowe (chociaz te wole chyba ogladac) oraz biografie/autobiografie.
Awatar użytkownika
Łukasz Wasilewski
redaktor naczelny
 
Posty: 109
Dołączenie: 17 Lut 2009 23:56
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki wszelakie

Postprzez Adakus w 06 Cze 2009 14:33

Kilka lat temu starałem się czytać dużo książek, np. serie Harrego Pottera przeczytałem dwa razy. Poza serią SW, czytałem raczej literaturę młodzieżową : Eragorn, HP, Hobbit, oczywiście obowiązkowo trza przeczytać Władcę Pierścieni czy Silmarillion. Z literatury s-f natomiast tylko Gra Endera Orsona Scotta Carda, która jest aktualnie moją ulubioną powieścią.
Z innych gatunków to przeważnie thrillery, takie jak Rzeka Tajemnic, czy Wyspa skazańców Dennisa Lehane. W porywach dałem się nawet skusić na Kod Leonarda da Vinci i Alchemika.
Ale było to już tak dawno, a w tym roku przeczytałem tylko... 0 książek, więc muszę to nadrobić w drugiej połowie roku. A lista książek do kupienia i przeczytanie tylko się wydłuża, a na półce leżą jeszcze trzy niedokończone :roll: .
Awatar użytkownika
Adakus
 
Posty: 87
Dołączenie: 02 Mar 2009 23:04
Miejscowość: Silesia

Re: Książki wszelakie

Postprzez Keran w 08 Cze 2009 13:46

Zawsze staram się akurat coś czytać. Nie w sensie, że czytam cały czas, ale mam książkę po którą zawsze mogę sięgnąć a jak ją skończę jak najszybciej staram się znaleźć kolejną. Stąd zdarzają mi się scenki jak taka sprzed roku, dwóch, kiedy jadąc autobusem doczytałem książkę, wyjąłem zakładkę, schowałem do plecaka i wyciągnąłem stamtąd kolejną... Swoją drogą w czasie roku akademickiego najwięcej czytam właśnie w środkach komunikacji miejskiej.

A co czytam? Chciałbym napisać "wszystko" ale tak naprawdę dominuje szeroko pojmowana fantastyka. Władcę pierścieni przeczytałem po raz pierwszy na początku podstawówki, pod koniec podstawówki czytałem już pierwsze powieści sir Terry'ego Pratchetta - do dziś mojego ulubionego pisarza. Miałem to szczęście, że w miarę, jak dorastałem jego wydawane w Polsce książki robiły się poważniejsze. A może to ja zaczynałem dostrzegać pod przykrywką humoru, absurdu i satyry rozważania na temat natury człowieka, wiary i religii, społeczeństwa, nietolerancji, wojny i wielu, wielu innych. Z całej serii Świata Dysku za najlepszą póki co uważam Straż nocną za obraz rewolucji w pigułce. Jego ostatnia powieść, Nacja, w Świecie Dysku się nie rozgrywa i teoretycznie jest przeznaczona dla "młodszych czytelników" ale nie należy dać się temu zwieść - to świetna pozycja pełna zadumy nad człowiekiem i jego dwoma przeciwstawnymi dążeniami - potrzebą wiary w istnienie siły wyższej i potrzebą poznania racjonalnego. Sam Pratchett, choćby wnioskować tylko na podstawie jego powieści, jest racjonalistą więc mniej więcej od początku wiadomo, kto będzie miał rację ale z jego książkami tak już jest, że po którąś z kolei sięgamy głównie po to, by się pośmiać i podumać - powtarzające się rozwiązania fabularne sprawiają, że akcja schodzi na dalszy plan.

Z innych, nie tak wybitnych ale godnych polecenia autorów czytam Neila Gaimana - autora świetnych Amerykańskich bogów i Nigdziebądź oraz dobrego Gwiezdnego pyłu i paru innych oraz George'a R.R. Martina - autora znakomitego cyklu Pieśń lodu i ognia, znanego szerzej (od tytułu pierwszego tomu) jako Gra o tron. W zasadzie można powiedzieć, że to political fiction w krainie fantasy gdzie nie ma dobrych i złych bohaterów, bo wszyscy mają swoje racje i jeśli występują przeciwko innym to po to, by zapewnić dobrobyt i przyszłość swojemu rodowi. Z wyjątkiem paru niegodnych postaci które na etykietkę "złych" zasługują w pełni, ale to postaci poboczne. Poza tym ilość magii i potworów jest śladowa, choć im dalej tym jest ich więcej. Do tego raz na sto pięćdziesiąt stron autor raczy nas dość dosłownie opisywanymi scenami erotycznymi ale jeśli ktoś czytał choć trochę fantasy innego niż tolkienowskie to wie już, że większość autorów ma takie zapędy. O naszym Sapku nie wspominając.
Cykl wyróżnia się również tym, że nie ma w nim bohaterów bezpiecznych. Nawet, jeśli wydaje nam się, że autor kogoś autentycznie lubi i tej postaci nie ma prawa nic się stać... mylimy się. Trup szerzy się gęsto, nie ma lekko. O szczęściu mogą mówić bohaterowie którzy póki co zostali tylko trwale okaleczeni.
Cykl wyróżnia się również tym, niestety, że na kolejne tomy autor każe czekać latami. Ostatni, "Uczta dla wron", ukazał się w Polsce (podzielony na dwie części, podobnie jak poprzedni, "Krew i złoto") przynajmniej dwa lata temu (piszę "na oko", nie chce mi się sprawdzać), kolejnego - "Tańca smoków" - autor wciąż nie dokończył.

Odchodząc na moment od klimatów fantastycznych nie mogę nie wspomnieć o Etgarze Kerecie - izraelskim mistrzu krótkiej formy. Jego zbiorki kilkustronicowych opowiadań to perełki absurdu. Z ostatnio czytanych książek polecić mogę jeszcze Dzikie Łabędzie - trzy córy Chin Jung Chang - pół wieku historii Chin z perspektywy losów autorki, jej matki i jej babki. Dobra rzecz, choć niestety losy babki i matki są dużo ciekawsze i druga połowa książki trochę nuży. Do tego mogę polecić również - wracamy do fantastyki - powieść Błędny krąg Mike'a Carey'a, brytyjskiego scenarzysty komiksów ("Lucyfer", bodajże jeszcze "Hellblazer" oraz na pewno obecnie wydawane w Stanach "X-Men: Legacy") o prywatnym egzorcyście dziejąca się we współczesnym Londynie, w którym oprócz masy nieprzyjemnych żywych typów mamy do czynienia z wilkołakami, duchami i demonami. Książka wpisuje się w nurt powieści detektywistycznej w stylu Chandlera, wzbogacając go owymi fantastycznymi elementami. Postaci żyja własnym życiem a całość ma tempo dobrego filmu kryminalnego.
Szkoda więc, że jest to drugi tom trylogii. Pierwszy, "Mój własny diabeł", był debiutem Carey'a i był co najwyżej niezły. Sądzę jednak, że po "Błędny krąg" można sięgnąć nie znając części pierwszej i co najwyżej wrócić do niej potem.

PS Szlag, za trzy godziny mam egzamin z prawa prasowego a ja tu takie eseje wypisuję...
Awatar użytkownika
Keran
Mistrz Gry
 
Posty: 373
Dołączenie: 08 Maj 2009 23:41
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki wszelakie

Postprzez Łukasz Wasilewski w 08 Cze 2009 17:08

Zem zapomnial o Pratchecie;) Przeczytalem chyba wszystko ze Swiata Dysku, co w Polsce wydali. Uwielbiam jego powiesci, ta masa smaczkow, odniesien do literatury i filmu i oczywiscie absurdalny humor. Poza tym z biegiem lat zaczyna sie dostrzegac drugie dno i o czym sa tak naprawde te ksiazki. Taka satyre, to ja lubie.
Awatar użytkownika
Łukasz Wasilewski
redaktor naczelny
 
Posty: 109
Dołączenie: 17 Lut 2009 23:56
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki wszelakie

Postprzez Pawoss w 16 Cze 2009 22:09

Ja staram się czytać książki regularnie i dość dużo. U mnie wypada to ok. 2 tytuły/tydz., czasem 3. Tak więc ciągle coś czytam, czasem dłużej czasem krócej. Wg niektórych rówieśników ( mam 15 lat) nie jest to "normalne" ;) ale lubię książki.

No i teraz: co czytam? No więc tak. Na pierwszym miejscu zdecydowanie literatura fantasy, w zasadzie wszelkiego przekroju. Przez jakiś czas czytałem z fantasy "co popadnie", więc mam roznanie szerokie, acz ogólne. Chociaż zaliczyłem sporo, jak dla mnie nikt i nic nie pobije J.R.R. Tolkiena. Trylogię Władcy przeczytałem 4 razy, Hobbita i Silmarillion - 3, Zaginione i Niedokończone Opowieści (te wydane w Polsce) - po 2 razy, i raz Dzieci Hurina (bo książka nowa, a oparta na Silmarillionie i Opowieściach). Poza mistrzem Tolkienem, warto wyróżnić równierz serię Dragonlance - choć przeczytałem tylko kilka tomów, o wszystkie stoją na dość wysokim poziomie. Jak chodzi o modnego ostatnio Paoliniego (Eragon, Najstarszy, Brisingr), to uważam, że książki dorównują Tolkienowi, jak mówią niektórzy, choć trzeba przyznać, że są niezłe (zwłaszcza Eragon). Chociaż przebija z nich nieco schematyczność i utarcie. Po za w.w. wyróżnić mógłym m. in. serię Majipoor Silverberga (oryginalne fantasy z elementami s.f.) i Kroniki Czarnej Kompanii Glena Cooka. W przeciwieństwie do wielu jakoś nie znoszę za to Pratchetta i jego Dysku. prócz tego NIE polecam: serii XANTH (fantasy dla 11-12 latków...) i Trylogii Kusziela (miał być erotyk fantasy - wyszło średniowieczne romanssidło). Jest jeszcze Narnia - przeczytałem wszystkie części, choć nie jestem ani na tak, ani na nie.

Jak chodzi o science-fiction, to jakoś mnie nie pociąga, z wyjątkiem Gwiezdych Wojen, oczywiście (o ile można je uznać za s-f). Było może z 5 książek tego typu, które mi się spodobały, dlatego nie będę się rozpisywał.

No i zostały kryminały/sensacje. Tu równierz czytałem sporo, choć nie tak dużo jak z fantasy. Na pierwszym miejscu zdecydowanie jak dla mnie Fryderick Forsyth - przede wszystkim za Dzień Szakala, Psy Wojny i Akta ODESSY. Poza nim jednym z ciekawszych autorów jest Clive Cussler znany za serię o Dirku Pittcie (polecam "Podnieść Titanica", "Vixen 03" i "Saharę"). Niezłe są te powieści Desmonda Bagleya i Davida Morella Jak chodzi o typowe kryminały to zdecydowanie wolę Holmesa od Poirota.

No i byłoby na tyle :)
Pawoss
 
Posty: 2
Dołączenie: 16 Cze 2009 04:38

Re: Książki wszelakie

Postprzez Maciej Szczepański w 16 Cze 2009 23:24

Jeśli chodzi o mnie, to ostatnio przerabiam polską fantastykę. Szczególnie polecam wszystkim Jacka Dukaja - pierwszy tom (Perfekcyjna niedoskonałość) powstającej trylogii czy nowela Extensa po prostu wgniotły mnie w fotel. Podobnie zresztą jego liczne opowiadania (z rewelacyjną Katedrą, która znana jest chyba wszystkim z animacji Tomasza Bagińskiego). Wszystkich do niego zachęcam. Ale ostrzegam, że trzeba się do tego zabrać z w miarę wolną głową, gdyż nie jest to coś "łatwego, prostego i przyjemnego", tak pod względem niesionych informacji, jak i języka w jakim zostają nam one podane. Niemniej Dukaja uważam za jednego z najlepszych, o ile nie najlepszego polskiego pisarza s-f.

Również, każdemu kto jest znudzony czarno-białymi postaciami i oklepanym konfliktem dobra ze złem (który zdaje się, że czasami lubi brać w swoje szpony różnego typu powieści fantasy) polecam Feliksa Kresa - zacząłem od Pani Dobrego Znaku, i na razie ta książka najbardziej mi zapadła w pamięć. Niemniej wszystkie tomy wchodzące w skład Księgi Całości są warte uwagi.

Dalej mamy autora, którego odkryłem niedawno, a mianowicie Tomasza Pacyńskiego - Linia ognia i Smokobójca to zbiory naprawdę ciekawych, zabawnych i inteligentnych opowiadań. Pisarz niestety nic więcej nie stworzy, gdyż zmarł cztery lata temu. Jakby to napisał Vonnegut (patrzcie niżej): "Zdarza się i tak".

Również polecam powieść Adama Przechrzty Pierwszy krok. Z początku naprawdę rewelacyjna, później niestety z dość oczywistych powodów napięcie siada (nie będę zdradzał czemu, żeby nie psuć innym zabawy w trakcie czytania), niemniej jednak całościowo książka wypadła naprawdę rewelacyjnie.

Oczywiście jest jeszcze Sapkowski, którego uwielbiam, tak za Wiedźmina, jak i Reynevana.

To tyle na razie, przynajmniej jeśli chodzi o polskich pisarzy s-f/fantasy którzy przyszli mi w tej chwili do głowy. Pewnie za jakiś czas przyjdzie mi do głowy cała masa książek i nazwisk, o których powinienem był wspomnieć, a najprościej w świecie zapomniałem.

Z zagranicznych od razu muszę wymienić Kurta Vonneguta, Jr. - jest on moim chyba najbardziej lubianym autorem, z Rzeźnią nr. 5 na czele. Poza nią oczywiście cała masa innych książek - Kocia kołyska, Pianola, Matka noc, Sinobrody, Śniadanie mistrzów i inne... Czytałem i na pewno będę do nich wracać. Uwielbiam go za jego niesamowity czarny humor i absurd, które razem potrafią dobrać się do tego, co tak naprawdę siedzi w człowieku. Brawa, brawa, brawa. Zmarł dwa lata temu. Jego śmierć sprawiła, że nagle przestałem czytać jego książki - nagle dotarło do mnie, że w końcu przeczytam wszystko, co napisał, i nigdy nie pojawi się już nic więcej. To sprawiło, że zachciałem moment tego "ostatecznego pożegnania" z jego twórczością odłożyć w czasie tak bardzo, jak tylko się da. Nie zdziwiłbym się, gdyby stanęło na tym, że zostanie mi jego jedna książka do przeczytania, której nigdy nie przeczytam. Ale zawsze byłem w pewnym stopniu idiotycznym i niepoprawnym romantykiem.

Pratchett - powtarzał się już parę razy, ale nie mogę go nie wymienić. Absurd połączony ze ścisłym umysłem - mieszanka w sam raz dla matematyka (mnie). Nad jego książkami nie będę się rozwodzić, powiem jedynie, że przygodę z nim zacząłem nie od Świata Dysku, jak większość, a od mniej znanych Ksiąg Nomów. Było to kilkanaście lat temu, i gdyby nie nomy, może zmarnowałbym sobie wiele minionych już lat na nieczytaniu jego twórczości. A byłaby to wielka strata. Na szczęście się tak nie stało.

Swego czasu przerabiałem też Dragonlance i Forgotten Realms, ale w końcu stwierdziłem, że w większości są to książki... dość mało ambitne. I przestałem je czytać.

Wszystkim polecam trylogię Mistrz zagadek Patricii A. McKillip. Do niej dochodzi również książka Zapomniane bestie z Eldu - nieziemska i wciągająca swoją magią.

Z autorów nie-fantastycznych muszę wymienić Jamesa Jonesa, a w szczególności Stąd do wieczności. Cudowna książka.

Natomiast na temat wspomnianego powyżej Eragona nie będę się dłużej wypowiadał, bo mogłoby się to źle skończyć. Powiedzmy, że według mnie pokazuje on jak w dzisiejszych czasach można wcisnąć ludziom każde barachło. Język, jakim ta książka jest napisana, mnie po prostu przeraża. Próbowałem kiedyś przez to przebrnąć, żeby dowiedzieć się co ludzie w tym widzą, ale najzwyczajniej w świecie nie dałem rady. Mam wrażenie, że na koniec podstawówki mógłbym się pokusić o napisanie książki podobnym językiem. I to wcale nie znaczy, że jestem literackim geniuszem. Czytanie Eragona mógłbym porównać do słuchania muzyki (i to tej badziewnej) przez monofoniczny głośnik w telefonie komórkowym - zero sensu, zero przyjemności.
Awatar użytkownika
Maciej Szczepański
z-ca redaktora naczelnego
 
Posty: 46
Dołączenie: 17 Lut 2009 20:14
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki wszelakie

Postprzez mariuszysko w 19 Cze 2009 20:17

Ja czytam b.mało.
Natomiast lubię powracać do rzeczy już przeczytanych.
Taką książką jest "Jak powstała bomba atomowa" Richarda Rhodesa.
Fascynująca historia "alchemii XX wieku".
mariuszysko
 
Posty: 34
Dołączenie: 02 Kwi 2009 13:30

Re: Książki wszelakie

Postprzez Olin w 26 Cze 2009 21:57

ja czytam codziennie przynajmniej pół godziny - tyle jadę metrem w jedną stronę... ale jak mnie wciągnie książka to się od niej oderwać nie mogę i czytam w każdej możliwej chwili i takie możliwe chwile znajduję.
Ostatnio czytam "Drewniane morze" Carrolla, wcześniej czytałam "Zaślubiny patyków" tego autora a duuużo wcześniej "Całując Ul".
Generalnie to ciągle coś czytam :) i też lubię wracać do raz już przeczytanych książek.
Olin
 
Posty: 3
Dołączenie: 25 Cze 2009 23:53

Re: Książki wszelakie

Postprzez Olin w 26 Cze 2009 22:02

[quote="Maciej Szczepański"]J

Z zagranicznych od razu muszę wymienić Kurta Vonneguta, Jr. - jest on moim chyba najbardziej lubianym autorem, z Rzeźnią nr. 5 na czele. Poza nią oczywiście cała masa innych książek - Kocia kołyska, Pianola, Matka noc, Sinobrody, Śniadanie mistrzów i inne... Czytałem i na pewno będę do nich wracać. Uwielbiam go za jego niesamowity czarny humor i absurd, które razem potrafią dobrać się do tego, co tak naprawdę siedzi w człowieku. Brawa, brawa, brawa. Zmarł dwa lata temu. Jego śmierć sprawiła, że nagle przestałem czytać jego książki - nagle dotarło do mnie, że w końcu przeczytam wszystko, co napisał, i nigdy nie pojawi się już nic więcej. To sprawiło, że zachciałem moment tego "ostatecznego pożegnania" z jego twórczością odłożyć w czasie tak bardzo, jak tylko się da. Nie zdziwiłbym się, gdyby stanęło na tym, że zostanie mi jego jedna książka do przeczytania, której nigdy nie przeczytam. Ale zawsze byłem w pewnym stopniu idiotycznym i niepoprawnym romantykiem.


bardzo ciekawe to, co napisałeś. Kiedyś czytałam K. Vonneguta, autora polecił mi przyjaciel.
Olin
 
Posty: 3
Dołączenie: 25 Cze 2009 23:53

Re: Książki wszelakie

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 02 Lip 2009 16:40

Jupi! W Polsce właśnie ukazała się pierwsza niestarwarsowa książka najlepszego z najlepszych, Matthew Stovera! Jej tytuł to Bohaterowie umierają i w chwili, gdy usłyszałem o jej premierze, ustawiłem ją na najwyższym miejscu mojej osobistej "wish list", heh. Pozycja zdecydowanie i bezsprzecznie obowiązkowa. Jak się pojawi w poltkowym sklepiku, biorę od razu.
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Książki wszelakie

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 30 Lip 2009 22:15

Jako, że ostatnio na rynek puszczono serię książek Grishama za dość przystępną cenę, w moje ręce dostała się wreszcie Firma, druga powieść pisarza, która zapewniła mu sławę, pieniądze i karierę trwającą do dziś. Co mogę o niej powiedzieć? Że mnie nie zaskoczyła. I że trochę mnie rozczarowała. Firma ma wszystkie 'znaki charakterystyczne' Grishama, niemniej fabuła nie zdołała mnie porwać. Być może wynika to stąd, że niedawno czytałem Prawnika, pozycję bardzo, bardzo podobną do tej - z bardzo podobnym, dowcipkującym i superinteligentnym protagonistą, a także wątkiem głównym. Ot, zła kolejność czytania... Następny w kolejce na mej półce jest Zaklinacz deszczu, więc liczę na taką małą rehabilitację, heh.

A zanim zabrałem się za Firmę, czytałem monografię ORP Wilk. Okaleczony drapieżnik, którą to historyczną książkę nawet zrecenzowałem, heh. Niezbyt dobra pozycja (beznadziejnie literacko) i nie polecam jej nikomu, kto nie jest fanatykiem historii polskiej marynarki wojennej.
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Książki wszelakie

Postprzez Łukasz Wasilewski w 30 Lip 2009 22:49

Mnie tez Firma nie powalila, ale to glownie dlatego, ze widzialem wczesniej film;) Ale kiedy to bylo... (i film i ksiazka).
Awatar użytkownika
Łukasz Wasilewski
redaktor naczelny
 
Posty: 109
Dołączenie: 17 Lut 2009 23:56
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki wszelakie

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 29 Sie 2009 21:42

Oj, widzę, że zapomniałem się pochwalić, co ostatnio czytałem...A czytałem 'de rejnmejkera', czyli po polskiemu Zaklinacza deszczu. I rzeczywiście okazało się, że po słabej Firmie John Grisham mi się zrehabilitował :) Powieść jest świetnie napisana, w niesamowitej 1 osobie czasu teraźniejszego (niełatwa rzecz, bo sam próbowałem), ma niezłych bohaterów i fabułę, która - choć przewidywalna mniej więcej od 1/3 całości - wręcz musi się podobać. No i te obserwacje głównego bohatera. Trudno się nie przestać smiać, gdy cudownie wypunktowywuje przywary niektórych rzeczy czy osób.... Ech, tak książka w bolesny sposób przypomina mi o moich własnych niedoskonałościach warsztatu. Ale cóż, teraz mam kolejny wzór do naśladowania, heh.

W każdym razie Zaklinacza deszczu gorąco każdemu polecam. Nie zawiedziecie się!
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Książki wszelakie

Postprzez Adakus w 29 Sie 2009 22:13

Ostatnio zakupiłem ponownie Grę Endera, moja ulubioną powieść, ale inne wydanie. Planuję zebrać całą kolekcję Cyklu Endera, tylko ciężko z odpowiednimi wydaniami, ich stanem i ceną.
Poza tym zaopatrzyłem się w Nostalgie anioła, której ekranizacja wchodzi w tym roku do kin, Na film się wybieram, ale chciałem wpierw przeczytać książkę.

Ostatnio coraz bardziej wolę kupować książki używane, niż nowe. Po części z powodu ceny, a po drugie jest mniejszy żal jak ulegnie zniszczeniu :P .
Awatar użytkownika
Adakus
 
Posty: 87
Dołączenie: 02 Mar 2009 23:04
Miejscowość: Silesia

Następna

Powróć do Offtopic

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron