Seriale - przyszłość należy do nich!

Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 08 Maj 2009 11:12

Pod tą dziwaczną nazwą kryje się panowie i panie topik o naszych ulubionych i nieulubionych serialach, bardzo istotnym komponencie telewizji, który zwłaszcza w ostatnich latach w wydaniu amerykańsko-kanadyjsko-australijskim przebił nie tylko Hollywood - przebił wszystko, co obecnie kręci się na świecie. Nie wierzycie? W takim razie najwyraźniej albo nie oglądanie seriali, albo golądacie te złe seriale, hehe.

Ten topik jest także przeznaczony na newsy serialowe, ale spodziewam się tu oczywiście ostrych dyskusji, podawania rzeczowych argumentów czemu dany serial się podoba lub nie - słowem: topik ma być porządny, bo inaczej przyjdzie mod i wam pogrozi rózgą, heh.

Ja zacznę - a jak! - od serialu numer jeden w moim prywatnym rankingu arcydzieł sztuki małego ekranu.

Battlestar Galactica. Dzieło stworzone na podstawie niesamowicie tandetnego serialu z lat 70-tych, który miał być swego rodzaju serialową odpowiedzią na sukces naszego kochanego Star Wars. Twórcy Nowego BSG całkowicie odwrócili się od kiczowatości pierwowzoru, postawili na maksimum realizmu, dramat, emocje i postacie miast nieustannych bitew - chociaż te, gdy już mają miejsce, są nieziemskie. Wszystko w BSG według Ronalda D. Moore'a jest doskonałe. Niesamowita fabuła, w której 50 tysięcy ludzi składających się na 99% rasy ludzkiej, ucieka przed flotą Cylonów, absolutnie niepowtarzalna muzyka Beara McCrearyego ("Wander My Firends"!!!), aktorstwo najwyższych lotów z dwoma fantastycznymi aktorami, którzy mieli na koncie nominacje do Oscarów, efekty specjalne oszałamiające jak na niskobudżetową produkcję kanału Sci-Fi (ba, porównywalne z jakością CGI widzianą w kinie), świetne dekoracje i kostiumy, no i przede wszystkim pełna wiarygodność wszystkiego, co oglądamy na ekranie. Nie ma żadnych wątpliwości, że to co widzimy w BSG mogłoby się naprawdę wydarzyć. A jak ktoś zna zakończenie serialu, mógłby nawet się pokusić o stwierdzenie „to na pewno się wydarzyło”, heh.

Battestar Galactica to jedyny serial SF w historii, który zgarnął mnóstwo kobiecej widowni (45% wszystkich oglądających!), to także jedyny serial SF, który jest stawiany na równi z wielkimi wysokobudżetowymi produkcjami wielkich stacji telewizyjnych (czytaj: Lost, Fringe, Prison Break itd.) – ba, w rankingach zdarza mu się wyprzedzać największych z największych, i to w kategorii ogólnej, nie filmów SF. Czy wspominałem też o dziesiątkach prestiżowych nagród i uznaniu jego wielkości przez Organizację Narodów Zjednoczonych?

Mógłbym tak o BSG w kółko, dlatego zamilknę i powiem krótko: jeśli jeszcze tego nie oglądałeś/aś, masz w tej chwili pobrać i obejrzeć pierwszy odcinek – już i tak zmarnowałeś kilka lat, heh.
Ostatnio edytowany przez Jedi Nadiru Radena, 10 Maj 2009 11:24, edytowano w sumie 1 raz
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Łukasz Wasilewski w 08 Maj 2009 14:15

Uwielbiam dobre seriale, ale jest ich na tyle duzo, ze ogranicze sie do doslownie jednozdaniowych opisow.

Sitcomy:
  • Friends - jak dla mnie najlepszy sitcom wszechczasow, do dzisiaj powala humorem - swietne zart slowne i sytuacyjne, a do tego bohaterowie, ktorych nie da sie nie polubic oraz mnostwo gosci (chociazby Bruce Willis, Sean Penn, Alec Baldwin, Brad Pitt, lista jest dluga).
  • How I Met Yor Mother - chyba obecnie lepszy sitcom, niektorzy widza w nim nastepce Friends. Az tak go wysoko nie oceniam, ale trzeba przyznac, ze bardzo dobrze sie oglada, a postac Barney'a zasluguje na wiele nagrod.

Seriale komediowe:
  • The Office (US) - nietypowa forma tzn. mockumentary, czyli pseudodokument. Nie jestem wielkim fanem Steve'a Carella, ale w The Office sprawdza sie absolutnie genialnie i trudno nie smiac sie podczas ogladania kolejnych perypetii pracownikow Biura.
  • Scrubs - specyficzny serial, jego forma odbiega wiekszosc seriali (mowie tu glownie o fantazjach glownego bohatera JD). Cos dla fanow absurdalnych zartow i wyrazistych, przerysowanych postaci.
  • 30 Rock - stosunkowo mlody serial. Jego najwiekszym atutem jest, grajacy jedna z glownych rol, Alec Baldwin, ktory jest przezabawny. Serial opowiada o kulisach tworzenia programu rozrywkowego dla stacji NBC, swego rodzaju parodia showbusinessu.
  • Family Guy - ten serial albo sie uwielbia albo nienawidzi. Ja naleze do pierwszej grupy. Niepoprawny politycznie, pelny absurdalnych sytuacji i historii, a do tego tzw. "flashbacki".
  • Chuck - polaczenie filmow szpiegowskich i komedii, a wszystko to w bardzo lekkiej formie. Z przyjemnoscia ogladalem kazdy odcinek, mam nadzieje, ze bedzie 3. sezon.

Seriale sci-fi:
  • Lost - niesamowity serial. Ma tyle samo przeciwnikow, co zwolennikow. Niewatpliwie serial sci-fi dlatego smiesza teksty, ze costam jest nierealistyczne. Pare lat temu zapoczatkowal role na seriale, ktora trwa do dzisiaj. Warto obejrzec chociaz jeden czy dwa sezony, aby przekonac sie czy historia niezwyklej wyspy nas zaciekawi.
  • Fringe - trwa pierwszy sezon. W pewnym stopniu jest to nastepca Z archwiwum X. Serial nie powala, ale bardzo przyjemnie sie go oglada. Zdaje sie, ze juz dostal 2. sezon, wiec mozemy miec nadzieje, ze rozwinie sie w ciekawym kierunku.

Pozostale seriale:
  • The Shield - najlepszy "serial o gliniarzach" jaki widzialem. W koncu cos na powaznie, gdzie nikt nie jest tylko zly, albo tylko dobry. Swietne aktorstwo i fabula, powazne problemy i zdjecia/montaz, ktore powoduja, ze naprawde wczuwamy sie w akcje. No i "brudny" klimat - jesli ktos jest przyzwyczajony do jakiegos CSI, to na pewno mu sie nie spodoba.
  • Band of Brothers - tak sie powinno robic seriale. Co tu duzo wiecej mowic. Opowiada o grupie amerykanskich zolnierzy, opisuje ich historie od pierwszych treningow, przez ladowanie w Normandii, az do konca wojny. Wysoki realizm, dobre aktorstwo, swietne efekty i strona wizualna, a do tego wszystko to oparte na faktach.
  • Sopranos - dopiero zaczynam ogladac ten serial, jestem po pierwszym sezonie i moge powiedziec, ze z pewnoscia bedzie to jeden z lepszych seriali, jakie widzialem. Jesli ktos lubi gangsterskie kino to nie bedzie zawiedziony (ale warto pamietac, ze to inne czasy i klimat niz w np. Ojcu chrzestnym).
  • House M.D. - nie jest to serial wybitny, ale jakos sie do niego przyzwyczailem. Od wszystkich innych seriali medycznych odroznia go glowny bohater - niesamowicie zrzedliwy, ale bystry doktor House. Kolejne odcinki sa nieco przewidywalne, ale i tak wraca sie do tej produkcji.
  • Lie to Me - pierwszy sezon, glowna role gra znakomity Tim Roth - jego postac jest specjalista od ludzkiej mimiki, ktory potrafi niemalze bezblednie ocenic jakie emocje targaja jego rozmowca.
  • The Mentalist - pierwszy sezon, schematyczny serial kryminalny, ale cos w sobie ma. Tytulowy bohater (konsultant policji) jest gosciem, ktorzy wczesniej zarabial na zycie jako falszywe medium. Wystepuja elementy komediowe.
  • Harper's Island - nowy serial, pojawilo sie dopiero pare odcinkow. Horror. Schematyczny, dla niektorych tandetny, ale dawno czegos takiego nie widzialem, dlatego ogladam z zainteresowaniem.

Swego czasu ogladalem Prison Break i Heroes, ale nie da sie tego dalej ogladac. Pierwsze sezony niezle, ale potem juz duzo gorzej.
Awatar użytkownika
Łukasz Wasilewski
redaktor naczelny
 
Posty: 109
Dołączenie: 17 Lut 2009 23:56
Miejscowość: Warszawa

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Adakus w 08 Maj 2009 16:08

Ja osobiście za serialami nie przepadam, a szczególnie nienawidzę seriali tasiemców w stylu "Klan" , czy "M jak...", za to to moja rodzinka je uwielbia. Jedynymi serialami, które mnie zaciekawiły to Lost, ale niestety tylko mnie (więc w TV nie mogłem, a na PC za długo się czeka), i ostatnio Rzym, który jako jedyny serial posiadam w komplecie na dysku.
Awatar użytkownika
Adakus
 
Posty: 87
Dołączenie: 02 Mar 2009 23:04
Miejscowość: Silesia

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Łukasz Wasilewski w 08 Maj 2009 16:15

"Klan" czy "M jak milosc" to nie seriale, a telenowele. To baaardzo duza roznica. Ja czesto traktuje seriale na rowni z filmami i tej formie nalezy sie szacunek. Telenowelom "niekoniecznie", chyba, ze ktos uznaje za sztuke "Mode na sukces";)
Awatar użytkownika
Łukasz Wasilewski
redaktor naczelny
 
Posty: 109
Dołączenie: 17 Lut 2009 23:56
Miejscowość: Warszawa

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Keran w 10 Maj 2009 20:08

Lubię seriale. Problemem jest to, że wraz ze spadkiem formy Hollywood powstaje coraz więcej fajnych i wartych uwagi seriali... które zajmują dziesięciokrotnie więcej czasu niż film. I to te krótsze seriale.
Dlatego staram się ograniczać ilość tego, co oglądam. Na bieżąco śledzę House'a z uwagi na pierwszorzędne dialogi, How I Met Your Mother bo jest po prostu urocze (choć sugerowanie, że za moment dojdziemy do ważnych wydarzeń z życia bohaterów a następnie odkładanie tego w nieskończoność zaczyna mnie irytować, vide: zmyłka z ostatniego odcinka) i gra tam Neil Patrick Harris oraz Dollhouse'a, nowy serial Jossa Whedona którym miał takie sobie pierwsze pięć odcinków a od szóstego zrobił się prawie rewelacyjny.
Poza tym nadrabiam The West Wing o fikcyjnym prezydencie USA i pracownikach Białego Domu. Świetne political fiction, błyskotliwe dialogi i postaci których nie można nie lubić - polecam.

Nie mógłbym nie wspomnieć jeszcze o Firefly wspomnianego już Jossa Whedona - autentycznie rewelacyjny serial o grupce kosmicznych awanturników z różnych ścieżek życia, podróżujących frachtowcem Serenity, który urasta do rangi równorzędnego bohatera serialu. Rewelacyjna rzecz, choć nie wszystkim pasuje mieszanie klimatów sci-fi z westernem. Mimo to warto się przemóc i obejrzeć całość - tylko (niestety) 14 odcinków (i do tego film kinowy "Serenity" kończący niektóre wątki) a naprawdę warto. Dla mnie to absolutnie najlepsza produkcja telewizyjna.

Z kosmosu wracamy na ziemię i jeszcze trochę niżej - Six Feet Under. Saga prowadzącej dom pogrzebowy rodziny Fischerów. Wyjdzie, że nadużywam tego stwierdzenia, ale to kolejny absolutnie rewelacyjny serial. Do tego nowatorski i oswajający widzów z tematyką śmierci. Mówi również o żałobie, przebaczaniu, poszukiwaniu szczęścia i miłości we wszystkich konfiguracjach (kolejność przypadkowa). Poszerza horyzonty i edukuje - aż dziw, że w naszym kraju nie był atakowany za homoseksualną propagandę, może to kwestia tego, że leciał na HBO a nie którymś z bezpłatnych kanałów (bezpłatnych... to pewnie zależy od waszego stosunku do abonamentu).
Anyway, jeśli ktoś lubi groteskę (której tu nie brak), nie przeszkadza mu to, że bohaterowie na co dzień rozmawiają ze zmarłymi i nie rzuca kapciem w telewizor/monitor na sam widok całujących się facetów (których, nie ukrywam, tu nie brak) to polecam z całego serca bo to jeden z najmądrzejszych i najśmieszniejszych seriali, jakie kiedykolwiek powstały.

Z zupełnie innych klimatów polecam serial Veronica Mars. Ze streszczenia można by wnioskować, że to bzdura dla dzieci (licealistka pomaga w pracy swojemu tacie - prywatnemu detektywowi, do tego rozwiązuje różne zagadki w szkole) ale serial broni się dobrą obsadą, poczuciem humoru i tym, że szkolne klimaty i problemy bohaterów są potraktowane serio i wypadają realistycznie na ekranie, a nie tak, jak to zwykle bywa gdy czterdziestolatkowie robią serial o liceum i zatrudniają trzydziestolatków do grania nastolatków (nie wskazuję palcami ale myślę o filmowym Spider-Manie ;) )

Poza tym na przysłowiowej półce czeka True Blood (głównie dlatego, że stworzył go Alan Ball odpowiadający za 6 Feet Under) i może Supernatural o którym słyszałem wiele dobrego. I jeszcze trzecia seria Dextera. W odległej perspektywie - Battlestar Galactica.
Awatar użytkownika
Keran
Mistrz Gry
 
Posty: 373
Dołączenie: 08 Maj 2009 23:41
Miejscowość: Warszawa

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Carno w 12 Maj 2009 01:47

Będzie krótko

Rome Pierwszy sezon to arcydzieło. Drugi jest już "tylko" bardzo dobry. Byłem zszokowany widząc, że tylko jedna osoba go wymieniła. Fantastyczna gra aktorska, fabuła ( oczywiście nie dajcie się nabrać chrzanieniu, że wierna historii - w wielu przypadkach akcja serialu znacznie różni się od faktów - ale komu to przeszkadza?:) ), realizm... Po prostu cudo. No i Marek "I am not going anywhere, until I f*** someone" Antoniusz :D

Band of Brothers Znakomity serial wojenny, jakieś dziesięć razy lepszy od książki, na podstawie której został zrealizowany. Nie ma lepszego serialu o wojnie... a według mnie jest to drugi najlepszy serial w historii.

A dalej mamy... pustkę? No, w każdym razie baaaardzo dużą przestrzeń. Swego czasu lubiłem oglądać Prison Break ale po drugim sezonie nawet nie zwróciłem uwagi na trzeci. Ot, było minęło. LOST paręnaście odcinków oglądałem, ale wielkim fanem nie zostałem. Małym zresztą też nie. Jak już ci goście uciekną/umrą na tej wyspie po iluś tam odcinkach, to dajcie znać i streśćcie w skrócie fabułę ;) Tudors nie utrzymali niestety poziomu Rome - i znaleźli się kilka półek niżej, co jednak nie przeszkadzało w odbieraniu przyjemności z oglądania owych dwóch sezonów. Ktoś tu wspomniał o Friends - tak, to bym dobry sitcom, ale do któregoś tam sezonu - jak już potem wszyscy spali ze sobą po czterdzieści razy, ewidentnie widać było, że scenarzystom skończyły się pomysły na gagi.

Ze starszych seriali - Miami Vice genialny serial :) i zajmuje u mnie miejsce na podium za Rome i BoB.

Z nieco innej strony spoglądając na seriale - ile wy macie czasu, aby je oglądać?:P Po liczbie ich przez was wymienionych zwątpiłem, czy macie czas na cokolwiek innego :)
Awatar użytkownika
Carno
 
Posty: 16
Dołączenie: 01 Kwi 2009 07:22

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Adakus w 12 Maj 2009 08:37

Ja rzeczywiście, zapomniałem o Kompanii Braci, choć to tylko mini-serial. Każdy odcinek, mimo że nierówny z akcją, wciąga od początku do końca. A jest już nakręcony prequel BoB, czyli The Pacific, trailer do obejrzenia tutaj.
Awatar użytkownika
Adakus
 
Posty: 87
Dołączenie: 02 Mar 2009 23:04
Miejscowość: Silesia

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 13 Maj 2009 11:56

Na razie przedstawiłem tylko jeden serial, ten najlepszy, a przecież tyle ich było – i wciąż jest. Akurat przed chwilą obejrzałem absolutnie zabójczy finał pierwszego sezonu Fringe, jutro natomiast będzie ‘season finale’ Losta, a następnie Grey’s Anatomy. Trzy sezonowe końcówki w trzy dni, heh.

O serialach wciąż trwających opowiem następnym razem, dziś dam tylko te ukończone i obejrzane (z wyjątkiem BSG):
  • X-Files – To mój pierwszy serial, który obejrzałem w całości, od pierwszego do ostatniego odcinka plus filmy. Klasyka, której nie trzeba przedstawiać, a która urzekła mnie fascynującymi głównymi postaciami, wiadomo Mulder & Scully, mnogością paranormalnych wątków, humorem, niepowtarzalnym klimatem i wykonaniem, które sprawia, że ów klimat można docenić także w naszych czasach. Must-see dla wszystkich ludzi, nie tylko fanów SF i teorii konspiracyjnych.
  • Firefly – Western w kosmosie, czyli najlepszy po BSG serial SF ever. Miał wszystko, czego potrzeba do sukcesu, z wyjątkiem inteligentnej stacji telewizyjnej, z którą twórcy show się niestety pokłócili. Wszystko powiedział za mnie Keran, dodam więc tylko, że bohaterowie olśniewali, a efekty specjalne, stroje i dekoracje były na tym samym poziomie, co te w BSG. Jeśli nawet nie lepsze (!).
  • Farscape – Ach, to był doprawdy wybitny przygodowy serial SF, w którym zaprezentowano nam tony oryginalnych rozwiązań nie tyle fabularnych, co odnośnie głównych antybohaterów. W żadnym serialu nie spotkałem się z ‘bad guy’em’ takim jak Scorpius, który na dodatek wcale nie został na końcu pokonany, heh. Dekoracje i efekty specjalne były takie sobie, ale wszystko nadrabiał pastiszowaty humor plus naprawdę piekielnie pokręcone postacie.
  • Rome – Przedmówcy rzekli, co trzeba. Realizm, realizm i jeszcze raz realizm. Krew, seks, bluzgi, niekiedy zabawa z historią (odcinek z Kleopatrą, która potem pokazuje światu „potomka” Cezara, to mistrzostwo świata) plus gra aktorska na najwyższym poziomie. Nic, tylko oglądać. Oczywiście, gdy ma się 18+, no chyba że ktoś ma ochotę oglądać ocenzurowaną wersję...
  • Band of Brothers – Jest to wprawdzie miniserial, ale skoro go wszyscy wymieniają, no to ja też powinienem. Zdecydowanie najlepszy miniserial w historii (ostatnio oglądałem ich całe mnóstwo np. Into the West), ze perfekcyjnym montażem, grą aktorską, realizmem... Nigdzie indziej, nawet w Saving Private Ryan, nie czułem tak dobrze klimatu wojny, jak tu. Największą zasługę ma w tym chyba dźwięk. Świstające dookoła kule, zacinanie się karabinu, brzęk wyskakującego magazynka – BoB pod tym względem wymiata. Nie mogę się doczekać The Pacific, tym bardziej że mam jedną z dwóch książek, na których podstawie robiony jest ten miniserial.

PS. Dzięki za tego trailera, Adakus. Nie mam pojęcia, czemu na końcu walnęli "Zobaczycie bitwę, która ocaliła Australię", ale poza tym ciekawa zajawka. Nieoryginalna, ale ciekawa.
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Adakus w 13 Maj 2009 17:22

Jedi Nadiru Radena napisał(a):Nie mam pojęcia, czemu na końcu walnęli "Zobaczycie bitwę, która ocaliła Australię", ale poza tym ciekawa zajawka. Nieoryginalna, ale ciekawa.

Ja podejrzewam, że będzie to miało związek ze skutkami wygranej bitwy. Powiedzmy, że jakby była przegrana, to Australia była by zagrożona.
Awatar użytkownika
Adakus
 
Posty: 87
Dołączenie: 02 Mar 2009 23:04
Miejscowość: Silesia

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Carno w 13 Maj 2009 17:42

Zagrożona by była, ale nazywać bitwę o Guadalcanal starciem, które ocaliło Australię, to zdecydowane przesada - ale marketing dźwignią handlu ;)
Awatar użytkownika
Carno
 
Posty: 16
Dołączenie: 01 Kwi 2009 07:22

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 15 Maj 2009 17:43

Dziś doszedłem do wniosku, że scenarzyści pewnych seriali to sadyści. Fringe jeszcze jako-tako można wytrzymać, ale Lost i Grey's Anatomy... to już jest przegięcie. Mówimy głośne NIE cliffhangerom z bombami atomowymi wybuchającymi osiem miesięcy i głównymi bohaterami umierającymi przez jakieś pół roku. Można dostać jakiegoś zawału, nadciśnienia albo innego rozstroju organizmu przez tych sadystów, heh.

A już tak poważnie mówiąc - mamy całkowity odlot z tymi trzema końcówkami sezonów. Myślałem, że po ostatnich scenach pierwszej części sezonu czwartego Battlestar Galacticy (i prawdę mówiąc wszystkich końcówkach sezonów BSG) nic mnie już nie zaskoczy i nic mną nie wstrząśnie, ale nie doceniłem osób pracujących przy tych trzech serialach. Wprawdzie BSG nie pobiją, ale, damn, byli naprawdę blisko.
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Łukasz Wasilewski w 16 Maj 2009 03:14

Obejrzalem dzisiaj finaly Losta i Fringe i trzeba powiedziec, ze robia wrazenie;) Fringe podobal mi sie nawet jako serial bez jakiegos przewodniego motywu, gdy odcinek opowiadal glownie po prostu o jakiejs sprawie, ale od poczatku bylo widac, ze scenarzysci chca nam opowiedziec cos wiecej i pod koniec sezonu wszystko zaczela sie ukladac, a final naprawde mnie wkurzyl - ze musze tyle czekac do nowego sezonu:)
Awatar użytkownika
Łukasz Wasilewski
redaktor naczelny
 
Posty: 109
Dołączenie: 17 Lut 2009 23:56
Miejscowość: Warszawa

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 18 Maj 2009 09:40

No i stało się to, czego oczekiwano od dawna. W wyniku beznadziejnych wyników oglądalności (spadek z 6,3 mln widzów z początku sezonu do 3,5 mln pod koniec) terminacji uległ serial Terminator: Sarah Connor Chronicles. Good riddance, bym rzekł, gdyby nie to, że pod koniec serial zrobił się naprawdę ciekawy i miał potencjał na coś więcej w trzeciej serii. Niestety, za późno się to wszystko stało, by go uratować od zgniatarki śmieci. Za T:SCC jednak tęskić raczej na pewno nie będę. Forma serialowa po prostu nie sprawdziła się w przypadku tworu Jamesa Camerona.
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Jedi Nadiru Radena w 19 Maj 2009 21:50

Obiecywałem wymienić oglądane teraz przeze mnie seriale, więc czas już to napisać, heh.

  • Babylon 5 – Jestem w trakcie czwartego sezonu (z pięciu) i mogę spokojnie powiedzieć, że serial fabularne powala na kolana. Wszystko, co ma związek z kwestiami nie-technicznymi powoduje zachwyt, tym bardziej, że cała historia została napisana z góry, nim w ogóle zaczęto kręcić pierwszy odcinek. Ewenement na skalę światową, obecnie niemożliwy do odstawienia z powodu rygoru oglądalności. Czemu nie chwalę spraw technicznych? Serial wystartował w 1993 roku, skończył się w 1999. To mówi samo za siebie, bo i też budżet potężny za bardzo nie był. Co jeszcze zaliczę in plus? Chorwacką aktorkę Mirę Furlan, która gra rolę perfekcyjną dla siebie z powodu nieprzyjemnych zdarzeń, jakie w 1991 roku dotknęły ją w ojczyźnie z powodu wojny w Jugosławii. Dla niej ten serial ma wydźwięk bardzo, ale to bardzo rzeczywisty. Zresztą, ja tak samo się czuję jak ona. Dodam jeszcze, że B5 jest uznawany przez fanów SF za najlepszy serial od razu po BSG, a czasem nawet przed. To dużo znaczy. Absolutny must-see dla szanującego się fana SF.
  • Lost – Wszyscy znamy popularnych Lostów. Tajemnica pogania tajemnicę, nikt nic nie wie, a każdy kolejny odcinek tylko dodaje nam zagadki. Ale za to w końcu kochamy ten show, heh. Jeśli mógłbym wymienić jakieś minusy, to dotyczą one głównie postaci. Po pięciu sezonach większość zaczyna mnie już nużyć lub irytować swoim zachowaniem – z dwoma wyjątkami, czyli Sawyerem i Hugo. Pierwszy dlatego, że przebył baaardzo długą drogę i wiarygodną przemianę, a drugi... sam nie wiem. Po prostu go lubię, heh.
  • Fringe – Godny następca X-Filesów, myślę. Świetna trójka głównych bohaterów (ludzie narzekają trochę na Oliwię Dunham, ale moim zdaniem jeśli są jakieś niedoskonałości w tej postaci, to zamazują ją wszystkie te cudowne, subtelne miny, jakie robi w różnych scenach – pełnia ekspresji), ciekawe ‘patternowe’ przypadki, wizualnie też niczego sobie. Polecam.
  • Grey’s Anatomy – Mój jedyny ‘medical drama’, jak się popularnie mówi na ten gatunek. Mimo piątego sezonu, nadal lubię większość postaci, historie są emocjonujące, a czasem nawet wstrząsające do głębi ducha. No i jeszcze ten humor. W jednej chwili chcesz płakać, w kolejnej śmiejesz się na cały głos. Dziwne połączenia, ale myślę, że się spisuje całkiem nieźle.
  • Hotel Babylon – Brytyjski serial składający się z serii liczących po osiem odcinków, które z kolei trwają po godzinkę. Dziwny układ, jak i też dziwny serial. Takowyż także humor. W zasadzie nie ma tam nic, co nie byłoby w jakiś sposób dziwne. I chyba o to chodzi, heh. Co ciekawe premiera czwartego sezonu HB miała miejsce w... Polsce. Wspominałem już, że serial jest dziwny...?
  • Eureka – Skoro już przy dziwnościach jesteśmy... Serial jest odjechany, jeśli chodzi o różne pomysły, gadżety, technologie i sprawy typu „Ale my przecież wylądowaliśmy na Księżycu w 1969 roku – A, to była tylko pokazówka. Byliśmy tam siedem lat wcześniej.” Fabularnie nie jest już tak dobrze, ale poziom i tak jest wysoki. Na pewno rzecz warta oglądania.

Więcej seriali nie pamiętam, za pozostałe proszę o rozgrzeszenie. Dla mnie, albo dla twórców. Niektórzy nie wiedzieli co czynią (stary Battlestar Galactica), inni wiedzieli co czynią, ale to już nie zabawa dla mnie (oglądany przed dekadą JAG), a jeszcze inni mnie nie zainteresowali. Aczkolwiek tych wiele nie było, bo oglądam seriale tak na full time dopiero od niecałych dwóch lat.
Awatar użytkownika
Jedi Nadiru Radena
redaktor prowadzący
 
Posty: 1140
Dołączenie: 01 Mar 2009 19:26
Miejscowość: Jugoslavija

Re: Seriale - przyszłość należy do nich!

Postprzez Łukasz Wasilewski w 15 Cze 2009 16:55

Kilka dni temu skonczylem ogladac Sopranos. Powiem Wam tylko, ze ta produkcja awansowala na pierwsze miejsce w moim rankingu najlepszych seriali. Cos genialnego - swietne aktorstwo (w zasadzie wszystkich), fabula, klimat, brak jednoznacznosci. Doskonale kino, wiele nieoczekiwanych (ale realistycznych) zwrotow akcji, mnostwo emocji i mafia;) Jestem od lat fanem gangsterskich filmow - nic na to nie poradze. I choc jest to zupelnie inny klimat niz Ojciec chrzestny (wyidealizowana wizja mafii, gdzie cywile praktycznie nie gina, a wszystko zdaje sie rozgrywac w jakims innym swiecie), to naprawde tworcom udalo stworzyc sie cos genialnego do czego ludzie beda wracac i za kilkanascie, a moze i kilkadziesiat lat. Dostajemy rowniez przeroznych, ciekawych bohaterow - raczej malo klasycznych postaci, bo tak naprawde malo kogo mozna szczerze polubic. A nawet jak juz zaczniemy kogos darzyc sympatia, to okazuje sie, ze zmylily nas pozory. Ale dzieki temu ten serial jest taki prawdziwy i oddzialywajacy na emocje. Nie spotkacie tu postaci pokroju majestatycznego Dona Corleone czy, na poczatku pelnego idealow, Michaela Corleona - tutaj glowa rodziny przesiaduje w klubie ze striptizem lub przed sklepem z wloskim wedlinami. Tutaj mamy do czynienia ze zdegenerowanymi jednostkami, ktorych zachowania nie jestesmy w stanie tak latwo zaakceptowac, jak chociazby morderstw we wspomnianym Ojcu chrzestnym. Kto nie widzial, ten po prostu musi zobaczyc.
Awatar użytkownika
Łukasz Wasilewski
redaktor naczelny
 
Posty: 109
Dołączenie: 17 Lut 2009 23:56
Miejscowość: Warszawa

Następna

Powróć do Offtopic

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron