Figurek nie kupuję od wielu lat i sądzę, że to idiotyzm, kiedy dorosły facet zapełnia półki kawałkami plastiku. Tym bardziej, że do niczego poza "wyglądaniem" nie służą.
Masz coś do Steve'a Sansweeta? Hehe, on trzyma w garażu "figurkę" za 20.000$ - statuę Dartha Vadera z brązu, dokładniej rzecz ujmując.
The point is - patrzysz na to ze złego punktu widzenia. Co ma dorosłość do zbierania figurek? Moim zdaniem absolutnie nic. Człowiek kolekcjonuje to, co lubi kolekcjonować i jego wiek nie ma tu żadnego znaczenia, o czym, jako fan Star Wars (uważanego za bajkę dla dzieci) powinieneś doskonale wiedzieć. Kolekcjonować da się bowiem wszystko, począwszy od znaczków, skończywszy na, dajmy na to, niewybuchach. Jak myślisz, kto w opini naszego "tolerancyjnego" społeczeństwa zostałby nazwany świrem - facet zbierający "lalki", czy facet zbierający broń? Gwarantuję, że ten pierwszy, choć w rzeczywistości ten drugi ma mocno nie po kolei w głowie. Owszem, to drastyczny przykład, ale doskonale ilustruje podejście, jakiego należy się wystrzegać.
Nie ma żadnego wstydu w zbieraniu figurek. Jeśli się ktoś tego wstydzi, oznacza to, że z tym kimś jest coś nie w porządku - i z ludźmi, którzy czynią presję, by się wstydził, również.

