Lathan "Thane" Choruk

Nie strzelaj! Jestem więcej wart żywy niż martwy! Wiesz o tym? O, to dobrze… Słuchaj, pójdę bez problemów, ale daj mi chwilę odsapnąć. Nieźle mnie pogoniłeś, muszę złapać oddech… Żadnych sztuczek, obiecuję. Spójrz, nawet nie jestem uzbrojony. Nie przeszkadza ci, że gadam? To dobrze… Może chciałbyś wiedzieć, co zrobiłem, że taką nagrodę za mnie wyznaczyli? O, interesuje cię to. Jasne, masz maskę dorinowo-helową i gogle, więc nie widzę twojej twarzy, ale mowa ciała zdradza takie rzeczy. Wystarczy wiedzieć, jak ją odczytać. Najłatwiej mi czytać ludzi, bo to w końcu mój gatunek, ale wszystkiego można się nauczyć. To kwestia przygotowania, a przygotowanie to w moim zawodzie podstawa.
Dlaczego zostałeś łowcą nagród? Czekaj, niech zgadnę… Jak byłeś mały oglądałeś historyczne holo z Fettem? A może jakiś zbir wpadł przypadkiem w twoje ręce, zainkasowałeś za niego nagrodę i pomyślałeś, że to niezły sposób na życie? Każdy jakoś zaczyna — w chwili, w której rozumie, co mu jest przeznaczone. Wydaje mi się, że zacząłem kłamać krótko po tym, jak nauczyłem się mówić. W gruncie rzeczy na tym opiera się mój zawód — na kłamstwie. Wiem, co pomyślisz — musiałem wychowywać się w patologicznej rodzinie… Otóż nie. Moi rodzice uczciwie harowali od świtu do nocy, żeby zarobić na utrzymanie mnie i czwórki mojego starszego rodzeństwa. Urodziłem się w kosmoporcie na Taanabie, dwadzieścia siedem lat temu — to tak na marginesie. Moi rodzice prowadzili tam bar. Przy takim natłoku zajęć nic dziwnego, że kiedy ojciec łapał mnie na kłamstwie miał czas tylko na klapnięcie mnie po uchu. Miało mi to dać nauczkę. Poskutkowało — nauczyłem się, że jeśli będę lepiej kłamał to ojciec się nie zorientuje.
Kłamanie przychodziło mi naturalnie. Ale chwila, w której zrozumiałem, co jest mi pisane przyszła później. Miałem wtedy dwanaście lat. Oglądałem pokaz ulicznego iluzjonisty. Nic spektakularnego — robił sztuczki z kartami, wyciągał drobne monety zza czyjegoś ucha i tego typu rzeczy. Ale robił to sprawnie i publiczność nie odrywała od niego oczu. A powinna, bo w międzyczasie jego wspólnik obrabiał wszystkich jak leci. Potem krzyknął „okradziono mnie”. Wszyscy nagle zaczęli odkrywać, że ich pieniądze zniknęły. Przekrzykiwali się jeden przez drugiego, szukano winnych… Iluzjonista i jego wspólnik zniknęli zanim frajerzy zaczęli się domyślać co się stało. Wiedzieli, jak odwrócić uwagę, a to podstawa tego fachu.
Ale ja zorientowałem się w tym, co robili, i setnie się ubawiłem obserwując ich poczynania. Nie skłamię mówiąc, że poczułem się lepszy od tego stada nerfów które dało się przerobić na szaro. I wtedy pomyślałem, że to łatwe. To jest moment, w którym zrozumiałem, co jest moim przeznaczeniem. A przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. W każdym razie — wtedy zostałem złodziejem… Ale już nim nie jestem. Nie do końca. Widzisz, to dopiero początek historii.
Nie będę cię zanudzał szczegółowym opisem moich wyczynów z następnych paru lat. To głównie drobne kradzieże, w tym parę szczególnie bezczelnych, które wspominam całkiem miło, ale nic, czym wypadałoby się chwalić. Dość powiedzieć, że się rozbestwiłem. Bezczelność nie jest zła, ale połączona z brakiem rozwagi staje się niebezpieczna. W końcu wpadłem w kłopoty z prawem. Co prawda miałem być sądzony jako nieletni, ale… Pamiętasz, mówiłem, że nie wychowywałem się u recydywistów. Rodzice wpoili mi pewne zasady — zgoda, poszanowanie cudzej własności nie znalazło się pośród nich, ale… Wiesz, że Choruk po mandaloriańsku znaczy „kamień”? Mam mandaloriańskie korzenie, w domu mieliśmy nawet hełm wgnieciony od ciosu który zabił pra, pra… pradziadka? Nie pamiętam, ile to było pokoleń temu. W każdym razie, zmierzam do tego, że może i jestem przestępcą, ale nie socjopatą. Szanuję pewne wartości. Rodzina jest jedną z nich. Kiedy udało mi się uciec — pestka, moja babcia mogłaby wyjść z przeciętnego pierdla na Taanabie — postanowiłem zwiać z planety. Chciałem rozpocząć samodzielne życie, co więcej — nie chciałem, by moje postępowanie rzutowało na moją rodzinę. Zabrałem się na gapę pierwszym statkiem który się nawinął, nie interesując się szczególnie tym, dokąd leci.
Miałem siedemnaście lat, kilkadziesiąt kredytów w kieszeni i poczucie, że cała galaktyka stoi przede mną otworem. Ale następne parę lat nie było dla mnie łaskawe. Próbowałem robić to samo, co na rodzinnej planecie. Szybko przekonałem się, że to, co dzieciakowi na Taanabie mogło ujść płazem gdzie indziej nie będzie wybaczone wieśniakowi z lepkimi palcami. Byłem lżony, bity i patrzyłem w wyloty luf zbyt wielu blasterów. Nie wiem dlaczego nikt nie pociągnął za spust. Może byłem zbyt żałosny by mnie zabijać. Sam już siebie nie szanowałem, a to najgorsze, co może kogoś w życiu spotkać. Ale wiedziałem, że sam jestem sobie winien i nie skarżyłem się. Sam wybrałem takie życie. Może to był głupi wybór, ale mój. Prędzej czy później skonałbym w jakimś rynsztoku — ale po raz pierwszy od długiego czasu uśmiechnęło się do mnie szczęście. Nie to za mało powiedziane. To była prawdziwa odmiana losu.
To było na Bestine IV, tylko nie pytaj, jak się tam znalazłem, byłem pijany przez większość drogi. Siedziałem w jakiejś kantynie z kilkoma, z braku lepszego słowa, kumplami — podobnymi do mnie straceńcami. Pewien Bothanin miał dla nas robotę. Mieliśmy pomóc w napadzie na bank. Dotąd nie dopuściłem się napadu z bronią, ale byłem wtedy na dnie. Byłem gotowy to zrobić. Bothanin dał nam broń, niezły plan i wszystkie informacje których mogliśmy potrzebować. A potem nie zjawił się w umówionym miejscu o umówionym czasie. Wszystko było gotowe, więc moim znajomym było to na rękę — jedna osoba mniej do podziału. Ale coś mnie wtedy tknęło — może przebłysk tego, kim kiedyś byłem — bezczelnego, ale utalentowanego złodziejaszka, bezbłędnie wyczuwającego kłopoty. I nie poszedłem z nimi. Zacząłem szukać tego Bothanina.
Moi „kumple” wpadli. Plan napadu był dobry ale jakiego planu nie wymyślisz, jeśli dasz go do zrealizowania ćpunom i pijakom to i tak nic z niego nie wyjdzie. I właśnie na to liczył Bothanin, który wykorzystał nieudany napad jako uzasadnienie decyzji by w trybie natychmiastowym wyjąć zawartość swoich skrytek depozytowych. A raczej cudzych skrytek depozytowych do których miał kody dostępu. Procedury wymagają jeszcze paru innych środków bezpieczeństwa ale w zamieszaniu po napadzie pracownicy banku dali mu się podejść. Osobiście wręczyli mu małą fortunę w chipach kredytowych i kamieniach szlachetnych.
Skąd to wiem? Odnalazłem go. Wróciłem do kantyny w której nas zatrudnił i zacząłem węszyć. W końcu miałem pójść siedzieć razem z resztą degeneratów, może dlatego nie był przesadnie ostrożny. A może nawet wtedy byłem lepszy, niż mi się wydawało. Dość powiedzieć, że go znalazłem, a Prast Save’moi dostrzegł we mnie coś, co sprawiło, że przyjął mnie jako wspólnika. A przede wszystkim ucznia. Nauczył mnie wszystkiego, co warto wiedzieć. To dzięki niemu stałem się tym, kim jestem. Wcześniej byłem złodziejem. Dzięki niemu zostałem… nie ma na to jednego słowa. Oszustem, naciągaczem, łgarzem, artystą kłamstwa i sprzedawcą złudzeń. Mówisz, że to to samo? Tylko w najbardziej podstawowym sensie, to znaczy takim, że przywłaszczamy sobie cudzą własność. Poza tym od złodziei różni nas wszystko. Przede wszystkim styl i to, dlaczego robimy to, co robimy. Nie dla pieniędzy. Pieniądze dobrze mieć, ułatwiają wiele spraw, ale ktoś, kto jest w stanie dokonać tego, co my, może je zdobyć z łatwością. Nie, my bierzemy udział w tej grze dla samej gry.
Nie przesadzam, mówiąc, że Prast był moim nauczycielem. Najważniejsze, czego mnie nauczył, da się łatwo streścić. Chodzi o istotę tego fachu. Kiedy jakiś iluzjonista wykonuje sztuczkę cała publiczność próbuje go przejrzeć. Ale dobry oszust ma ofiarę po swojej stronie. Nawet najbardziej podejrzliwy frajer będzie chciał uwierzyć, że to, co go spotkało, dzieje się naprawdę. Widzę, że nie rozumiesz. Podam przykład — jeden z najstarszych numerów w zawodzie. Wchodzisz do jubilera. Twoją uwagę przyciąga jakiś ładny klejnocik, więc wdajesz się w rozmowę ze sprzedawcą. Sprzedawca cię urabia, po kilkuminutowych targach zgadza się opchnąć towar z trzykrotnym przebiciem. Nie wierzy własnemu szczęściu, musi siłą powstrzymywać się od śmiechu dopóki nie wyjdziesz. I dlatego nie dostrzega, że zapłaciłeś mu fałszywymi kredytami.
Skąd wiem, że sprzedawca jest nieuczciwy? To kwestia przygotowania, odpowiedniego rozeznania zanim przystąpisz do gry — mówiłem ci, to podstawa. A jak się upewnić, że weźmie mnie za frajera którego może przerobić na szaro? To już kwestia gry aktorskiej. Trzeba mieć do tego talent. Ale łapiesz już, o co mi chodzi, prawda? Jeśli frajer uwierzy, że ma szansę na interes życia, to nieważne, jaki by podejrzliwy nie był — będzie sam siebie okłamywał. I to wszystko działa na twoją korzyść.
Słuchaj, czy ja też mógłbym usiąść? Dzięki, doceniam to. Daj mi jeszcze chwilę i będziemy mogli iść.
O czym to…? A, tak. No więc najważniejsze, czego nauczył mnie Prast, da się łatwo streścić. Tyle teoria, opanowanie potrzebnych do tego praktycznych umiejętności to zupełnie inna sprawa. A i sporo wiedzy teoretycznej jest nieodzownej. Jak pamiętasz, w młodości robiłem głupie rzeczy, w końcu zwiałem z domu. To chyba jasne, że moja oficjalna edukacja zakończyła się na poziomie… Wstyd się przyznać. Ale przygotowując się do udawania kogoś uczysz się najróżniejszych rzeczy. Bez problemu mógłbym w tym momencie wkręcić się na przyjęcie socjety i udawać wykładowcę akademickiego — to prostsze, niż myślisz, zwłaszcza, że socjeta składa się w dużej części z niewiarygodnych ignorantów. Ale daj mi tydzień na przygotowania, dostęp do HoloNetu i dobrze zaopatrzonej biblioteki a mógłbym wziąć aktywny udział w specjalistycznej konferencji naukowej i nikt by się nie zorientował, że nie powinno mnie tam być.
Oczywiście, przyjmowanie różnych tożsamości, gra aktorska i umiejętność odczytywania mowy ciała to nie wszystko. To bardzo duża część naszego warsztatu, ale to nadal nie wszystko. Do tego dochodzą typowo złodziejskie umiejętności — no wiesz, ręka szybsza niż oko, dorabianie kart kodowych, pokonywanie zabezpieczeń… Nigdy nie wiesz, kiedy mogą się przydać. Poza tym Prast znalazł kogoś, kto nauczył mnie strzelać. Rzadko korzystam z broni — właściwie, to od przylotu na Adumar wystrzeliłem pewnie więcej razy niż przez całe życie przed przylotem — ale Prast mówił, że powinienem móc posługiwać się bronią po to, żebym nigdy nie musiał z niej skorzystać. Wbrew pozorom to ma sens. Chyba.
Zastanawiasz się pewnie dlaczego ten Bothanin postanowił mnie tego wszystkiego nauczyć? Cóż, jak mówiłem, chyba dostrzegł we mnie talent z którego sam nie zdawałem sobie sprawy. Ale przede wszystkim jego poprzedni wspólnik dał się zabić przy okazji jakiegoś przekrętu w przestrzeni Huttów. A po co oszustowi wspólnik? Prosta matematyka. Pojedynczy oszust może wykonać wiele numerów — tak jak ten z jubilerem i fałszywymi kredytami, o którym ci opowiadałem — ale jeśli ma wspólnika, liczba dostępnych przekrętów znacznie wzrasta. Najprostszy przykład możesz spotkać na każdym bazarze we wszechświecie. Jeden gość rozstawia stoisko ze szmelcem — tanimi błyskotkami, podejrzanymi eliksirami o niesprecyzowanych zbawiennych właściwościach, czymkolwiek — i zaczyna nawoływać klientów. Najprawdopodobniej piaskowy kot z kulawą nogą się tym nie zainteresuje. Wtedy na scenę wchodzi wspólnik, podchodzi do stoiska i zaczyna się zachwycać ofertą. Daję słowo, że w tłumie znajdą się frajerzy, którzy przestaną zwracać uwagę na to, co mają przed oczyma i dadzą się nabrać. Proste? Jasne. Ale bez wspólnika nie do zrobienia.
Oczywiście to tylko przykład. Numery których podejmowałem się z Prastem były o wiele bardziej złożone i dużo ciekawsze od nabierania biednych trepów na targu. Są też przekręty wymagające większej liczby osób — trzech, czterech, w ekstremalnych sytuacjach sześciu. Nie słyszałem o robocie która wymagałaby więcej niż sześciu osób. Oczywiście, czasami większa ilość osób ułatwia przekręt, ale nie jest konieczna. W każdym razie — czasami podejmowaliśmy się i takich zadań. Doświadczony oszust łatwo rozpozna innego oszusta przy pracy. To środowisko jak każde inne. Nie mamy związku zawodowego, ale galaktyka to małe miejsce, co jakiś czas ktoś na kogoś wpadnie, powymienia się historiami… Ale Prast mało komu ufał. Dlatego rzadko pracowaliśmy z kimś jeszcze. Właściwie… Może właśnie dlatego nauczył mnie wszystkiego, czego potrzebowałem, by być jego wspólnikiem? Może myślał, że jeśli weźmie jakiegoś utalentowanego dzieciaka i stworzy sobie z niego wspólnika na swój wzór i podobieństwo to zapewni sobie jego wierność? Może był taki wyrachowany — stary cap potrafił być niezwykle wyrachowany. I miał całkowitą rację. Niemal wszystko, kim jestem, zawdzięczam Prastowi. W życiu nie zrobiłbym niczego, co mogłoby mu zaszkodzić.
W każdym razie… Żyliśmy jak królowie. Ten Bothanin był najlepszym oszustem jakiego w życiu spotkałem, znał wszystkie numery i codziennie wymyślał nowe. Nie było ryzyka, które uznalibyśmy za zbyt wielkie. Nie, żebyśmy podejmowali je pochopnie. Każdy numer poprzedzony był planowaniem i długimi przygotowaniami, to w końcu podstawa. Ale pamiętasz, jak mówiłem, że nie robiliśmy tego dla pieniędzy? To szczera prawda. Robiliśmy to dla gry, dla zabawy, dla zgrywu, dla adrenaliny… Kiedyś podszyliśmy się pod grube szychy z Sektora Wspólnego tylko po to, by zwinąć luksusowy jacht zrobiony na specjalne zamówienie prosto ze stoczni w Kuat. Zaokrętowaliśmy na pokładzie tuzin, jakby to ująć, dziewczyn, których cnota zawierała pewien element komercji… I urządziliśmy imprezę której do końca życia nie zapomnę. A na koniec zwróciliśmy jacht w nienaruszonym stanie, choć pewnie musieli go zdezynfekować od sterówki po schowek w maszynowni. Widzisz, większość pieniędzy które zarabialiśmy szła na przygotowanie kolejnych numerów. Choć Prast odkładał co nieco, jak mówił, na emeryturę, ja zaś czasami wysyłałem coś rodzicom — o ile byłem pewien, że za przelewem nie ciągnęłyby się kłopoty.
A, tak, po jakimś czasie nawiązałem kontakt z rodziną. Bez szczegółów — pewnie domyślali się, że nie świecę przykładem, zapewniłem ich tylko, że nie mam do czynienia z niewolnictwem ani zorganizowaną przestępczością w ogóle. No, chyba, że ich obrabiam. Nie, tego nie powiedziałem. Ale to szczera prawda. W każdym razie rodzice nigdy nie odmówili przyjęcia pieniędzy ode mnie — taki los — więc jakiekolwiek wyrzuty z ich strony brzmiałyby dość słabo. A tak mogli sobie pozwolić na sprzedaż baru i przenieśli się na Zeltros na zasłużoną emeryturę. Moje rodzeństwo? To całkiem zabawne… Pamiętasz, że była nas piątka? No to uważaj: pierwszy brat pnie się po szczeblach administracji Sojuszu, pierwsza siostra mści się na całym męskim gatunku w szeregach Hapanek, drugi brat wyklepał zbroję po pra-pra-pradziadku i objął naszą mandaloriańską spuściznę w Dominium a druga siostra na dniach opuści Imperialną Akademię na Bastionie — a może już dostała pierwszy przydział? Nie pamiętam. Mów co chcesz o Terytoriach Spornych — kto tam dorasta może nie mieć złamanego kredyta, a i tak ma nieograniczone możliwości. Ale jeśli kiedyś spotkamy się na zjeździe rodzinnym to będzie jak pierwsze zdanie jakiegoś dowcipu… Nie, żeby ktoś był zaskoczony takim obrotem spraw. Podczas rozmów w domu żadne z nich nie ukrywało swoich przekonań. Ja? A co ja mam do tego? Jeśli jeszcze nie zauważyłeś operuję raczej w sferze nie regulowanej przez władze… Nie, nie znaczy to, że najbliżej mi do Huttów. Rzeczy, które tam się dzieją… Zwykłe istoty potrzebują jakiegoś parasola ochronnego. Poza tym uważam, że niewolnictwo jest odrażające. Rodzimy się wolni i sami odpowiadamy za konsekwencje naszych czynów — nie, poważnie w to wierzę. Niewolnikom odbiera się to jedne, jedyne prawo które ma jakieś znaczenie. W porządku, jeśli tak cię to interesuje… Teoretycznie najprzyjemniej powinno się żyć obywatelom Sojuszu, ale wystarczy trochę polatać po należących do niego systemach a szybko przekonasz się, jak często system się nie sprawdza. Imperialni — ci wiedzą, jak zaprowadzić porządek, ale uwiera mnie ich autorytarny styl i brak poczucia humoru. Mandalorianie to prostacy — życie to o wiele więcej niż ciągła walka. A z Hapankami mi nie po drodze bo się niewłaściwie urodziłem. Doceniam za to starania Koreliańczyków czy Hegemonii Tion żeby zaprowadzić porządek u siebie i nie narzucać się innym. Ale zazwyczaj w ogóle o tym nie myślę.
No dobra, ja tu gadam i gadam a nadal nie wyjaśniłem skąd się wzięła ta nagroda. Ale wiesz już kim jestem i co robię, a to ważne. Dwa lata temu działałem z Prastem na terenie Sojuszu. Trwały przygotowania do wyborów a to czas niesamowitego zamieszania. Dodajmy do tego truizm o tym, że polityka i pieniądze idą w parze, a sam się domyślisz, że był to dla nas wyjątkowo urodzajny okres. Wiesz, jak uniknąć kłopotów z prawem? Ukraść coś, czego straty właściciel nie może zgłosić. Numer stary jak system karny. Więc pojawialiśmy się u kolejnych przedsiębiorców jako przedstawiciele tego czy innego kandydata, zapewnialiśmy o jego poparciu dla danego biznesu i subtelnie dawaliśmy do zrozumienia, że drobna dotacja nie zostanie zapomniana. Nikt o zdrowych zmysłach nie zgłosi, że ktoś mu ukradł łapówkę. Obłowiliśmy się naprawdę, naprawdę dobrze. Prast znowu zaczął przebąkiwać o tym, że może czas by się wycofał — a ja dla odmiany nie odwodziłem go od tego. Od jakiegoś czasu myślałem o tym, by wreszcie stanąć na własnych nogach. Jasne, byliśmy wspólnikami i równorzędnymi partnerami, ale w dalszym ciągu czułem, że praktykuję u starego mistrza. Postanowiłem przekonać się czego mogę dokonać na własną rękę. I tak rozstałem się ze swoim mistrzem i przyjacielem dzięki któremu dostałem drugą szansę od życia.
Szło mi nieźle. Jak mówiłem, oszust działający w pojedynkę ma ograniczone możliwości, ale nie miałem na co narzekać. Rok temu, po jednym z lepszych numerów, postanowiłem się trochę zabawić. Może to dobre miejsce, żeby nadmienić, że unikam alkoholu. Byłem naprawdę blisko zapicia się na śmierć i jeśli tylko moja przykrywka tego nie wymaga to nie piję. Narkotyki… w małej ilości — czasami. Ale widziałem, jak groźne mogą być. Moim nałogiem jest hazard. Całkiem bezpieczny — pieniądze nie mają dla mnie większego znaczenia. Podając się za dziedzica pewnego przemysłowca z Sektora Wspólnego zarezerwowałem bilet na pokładzie „Perlemiańskiej piękności” — idiotyczna nazwa dla liniowca kursującego między Nal Hutta a Korelią — i wkupiłem się w rozgrywany na pokładzie doroczny turniej sabacca. Jest dość popularny — nie na tyle, by zlatywali tam najlepsi z najlepszych ale konkurencja i tak jest poważna.
To dobry moment, żeby nadmienić, że właścicielem „Perlemiańskiej piękności” jest Gordo Kajiliac Merra — Hutt, który wyznaczył za mnie nagrodę. Pewnie sądzisz, że wiesz już, jak to się skończy, ale zapewniam — zdziwisz się. Jestem dobry w sabacca. To wymarzona gra dla mnie — dużo większe znaczenie od elementu losowego ma to, czy potrafisz rozegrać wojnę nerwów z przeciwnikami przy stole, odkryć kiedy blefują a kiedy czują się pewni, podpuścić ich, by sprawdzili twoją mocną rękę… To gra dla mnie. Nie zamierzałem oszukiwać — jaka w tym zabawa? Oczywiście, jest różnica między oszukiwaniem a niesportowym zachowaniem… Niewinny flirt z partnerką przeciwnika — na jego oczach — zapewnia, że kiedy spotkasz się z nim przy stoliku będzie na tyle wkurzony, by popełniać błędy. To nie oszustwo, to gra nerwów. Kto daje się podejść w ten sposób nie powinien był wybierać kariery zawodowego hazardzisty.
W każdym razie — grałem tak uczciwie jak tylko potrafię. I wtedy ją spotkałem… Kiedy tylko dowiedziałem się, że jest na pokładzie zacząłem coś podejrzewać. Mówiłem ci, że oszuści potrafią się nawzajem rozpoznać, że krążą między nami opowieści… O Shaerze dużo się nasłuchałem. Falleenka, niemal na pewno starsza, niż na to wygląda, przerobiła wszystkie numery i wymyśliła dziesiątki własnych, tak pokręconych, że nigdy byś na nie nie wpadł… Brała udział w turnieju. I podobnie jak ja nie oszukiwała — a jeśli, to nie dała się przyłapać — za to stosowała cały wachlarz niesportowych zachowań. Podobno przespała się z połową swoich przeciwników, rozkochała w sobie drugą połowę a przy stoliku napuszczała jednych na drugich.
Szybko dowiedziałem się o feromonach, którymi posługują się Falleenowie. Nie mogła na nich polegać — wygrywała również przeciwko graczom pochodzącym z odpornych na nie gatunków — ale i tak postanowiłem się przygotować. Można się przed nimi zabezpieczyć — niektórzy desperaci wszczepiają sobie chirurgicznie mechaniczne filtry, można też wprowadzić do organizmu związki chemiczne neutralizujące ich działanie. Sposoby są a na luksusowym huttyjskim okręcie można je było bez większych problemów zdobyć.
Wreszcie spotkaliśmy się przy stoliku. I wtedy zrozumiałem, że Shaera nie musiała korzystać z feromonów. Jest jedną z najpiękniejszych kobiet jakie widziałem. Wiem, że łuski nie wszystkim pasują, ale nawet jeśli komuś wyda się nieestetyczna ma tyle wdzięku by w zupełności to nadrobić. Nie potrzebowała feromonów — cały stolik, zgromadzona publiczność i ja z tymi idiotycznymi filtrami w nosie byliśmy nią zahipnotyzowani.
I wiesz co? To jej nie pomogło. Przegrała. To ja, najzupełniej uczciwie, wygrałem tamto rozdanie. Shaera pogratulowała mi znakomitej gry i zaproponowała, żebyśmy wybrali się na drinka. Skończyliśmy w mojej kajucie. Przez parę godzin wszechświat należał do mnie…
A potem obudziłem się a rozwój wydarzeń szybko przekonał mnie, że zostałem wyrolowany przez najlepszą oszustkę w galaktyce. To wszystko była gra — wszystko! Jej udział w turnieju był grą! Zafascynowała sobą cały okręt po to, by — kiedy wszyscy obserwowali jej rozgrywkę — jej wspólnik mógł w spokoju obrobić pokładowy sejf. A potem przespała się ze mną by podrzucić mi obciążające dowody.
Jak udało mi się uciec? To moja słodka tajemnica. Zawsze mam plan ucieczki, nawet gdy nie popełniam akurat żadnego przestępstwa. Wiedziałem, że powinienem szybko opuścić przestrzeń Huttów. Wiedziałem również, że będę ścigany i że potrzebuję kogoś, komu mogę ufać. Skontaktowałem się z Prastem. Tak jak przypuszczałem stary cap długo nie wytrzymał na emeryturze i znowu działał. Znowu pracowaliśmy razem.
Postanowiliśmy spróbować szczęścia na terenach Imperium. Niestety, Prast zaczął się starzeć. Zaczął popełniać podstawowe błędy. Skorzystał z usług slicera, który albo go okantował, albo po prostu spartaczył sprawę — dość powiedzieć, że przy zwykłej kontroli celnej jego identyfikator nie zdał egzaminu. Zatrzymano go a następnie powiązano z jakimś przestępcą który działał w tamtym sektorze parę lat wcześniej. Jedna wielka bzdura, ktoś w prokuraturze chciał zarobić parę punktów zamykając starą sprawę i znalazł sobie kozła ofiarnego. Niestety, karząca ręka imperialnej sprawiedliwości była równie ciężka, co szybka — zanim wpadłem na pomysł jak go wydostać z aresztu leciał już na jedną z wielu kolonii karnych a ja wpadłem w oko paru łowcom i musiałem zwiewać.
Nie, nie martwię się o niego. Po pierwsze — sam jest sobie winny, że nie sprawdził dokumentów którymi się posługiwał. Po drugie — dostał tylko parę lat, jak wyjdzie nadal będzie miał wszystkie swoje konta i może wreszcie pójdzie na tę emeryturę. Wreszcie, po trzecie — kojarzysz, że w każdym więzieniu jest ktoś, kto potrafi wszystko załatwić, za co wszyscy go szanują, a jakby go ktoś nie szanował to narobi sobie problemów u jego przyjaciół? To nie jest wyświechtany schemat po który sięgają marni scenarzyści kryminalnych holo, to fakt. I wiesz co? Idę o zakład, że w ciągu tygodnia odkąd Prast trafił do pierdla tamten koleś stracił swoją robotę. Temu staremu capowi byle kolonia karna nie straszna.
Ale to niezła ironia, co? Po wszystkich przekrętach, oszustwach i wyłudzeniach których się dopuściliśmy Prast poszedł siedzieć, a ja mam nagrodę na karku, za przestępstwa których nie popełniliśmy. Nie wiem co o tym sądzisz, ale dla mnie to autentycznie zabawne.
Usłyszałem od kogoś, że Shaera jest na Adumarze. I tak byłem w sąsiedztwie, więc postanowiłem tu wpaść. Mam nadzieję, że uda mi się ją znaleźć i znajdę jakiś sposób żeby się odegrać. Poza tym jeszcze nigdy tak wielu nie interesowało się tak bardzo takim zadupiem. Postanowiłem się przekonać o co cały ten szum. Jest tu sporo możliwości dla kogoś takiego, jak ja. Ale wszyscy noszą broń i lubią z niej korzystać, więc działam na mniejszą skalę, dużo ostrożniej niż zwykle. Przy okazji spróbowałem swoich sił na arenie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłem, a to dla mnie wystarczający powód by spróbować czegokolwiek. I wiesz co? Spodobało mi się. Może nie ma to takiego uroku, jak mój podstawowy fach, ale odkryłem, że moje umiejętności i tu mają zastosowanie. Wynik walki też jest kwestią odpowiedniego przygotowania, dobrego planu, odrobiny improwizacji… A zwycięstwo bywa słodkie. Do tego mam spory ubaw przekonując uzbrojonych po zęby mięśniaków z którymi mam walczyć ramię w ramię, że miałem stopień oficerski w armii i mają mnie słuchać na polu bitwy. Walczyłem dotąd tylko parę razy, ale naprawdę mi się spodobało.
Co mi przypomina — mam być na arenie za pół godziny. Powinienem się zbierać.
Co, jeszcze się nie zorientowałeś? Pomimo tego, że wyjaśniłem ze szczegółami na czym polega mój fach? W porządku, wyłożę kawę na ławę.
Wczoraj zorientowałem się, że mnie śledzisz. Zniknąłem ci z oczu a kiedy się poddałeś poszedłem za tobą, by przekonać się kim jesteś i upewnić się, że działasz sam. Następnie zaopatrzyłem się w pewien lotny specyfik, toksyczny dla twojego gatunku, który wstrzyknąłem w przewody powietrzne twojej maski kiedy wpadłem na ciebie na bazarze. Ręka szybsza niż oko, pamiętasz? Po krótkiej przebieżce którą ci zafundowałem miałeś przyspieszone krążenie, przez co ów specyfik szybko rozprzestrzenił się w twoim organizmie. Na początku wprawia w głęboki relaks — to dlatego z takim zaciekawieniem wysłuchałeś mojej historii. W tym momencie jesteś już za słaby, żeby pociągnąć za spust, nie mówiąc nawet o uniesieniu blastera. Niedługo twoje serce po prostu przestanie pracować. Słyszałem, że to bezbolesna śmierć a mało kto może na to liczyć.
Nie patrz tak na mnie. Wiedziałeś, jakie ryzyko podejmujesz. Nie każdy może być Fettem.
Przy okazji — nie zdążę już wrócić do mieszkania po sprzęt. Mogę pożyczyć twój blaster?
To naprawdę ładna broń.
Trzymaj za mnie kciuki, dobrze?
Tags: lathan "thane"choruk, postacie, konkurs na najlepszą postać, konkursy, keran, łajdak, star wars universe, star wars universe: the dawn of heroes, the dawn of heroes, swu, gra swex
| Your rating: | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
SEE ALSO
- Konkurs na najlepszą reklamę SWU! (News > Star Wars Universe)
- Gaven Rahn (Articles > Star Wars Universe: The Dawn of Heroes)
- Witaj, graczu, idący na śmierć pozdrawiają cię (News > Star Wars Universe)
- Dbaj o ekwipunek, a ekwipunek zadba o ciebie (News > Star Wars Universe)
- Awatar Pageeme'a Bellatora z SWU (News > Star Wars Universe)
- Jak zbudować bohatera z klasą (News > Star Wars Universe)
- 'H-wing 250' Shivy Freeskova (Articles > Star Wars Universe: The Dawn of Heroes)
- Awatar Tragiego Brogga z SWU (News > Star Wars Universe)
- Tragi Brogg (Articles > Star Wars Universe: The Dawn of Heroes)
- Awatar Gavena Rahna z SWU (News > Star Wars Universe)
Savage Opress bratem Dartha Maula?
Nowości "Star Wars" 21-27 maja
A New Hope Revisited
Przeznaczenie Jedi 6: Wir
"Przeznaczenie Jedi 7: Wyrok" - recenzja...
Kobiety w "Gwiezdnych wojnach"
Ko(TOR) - część pierwsza
Schemat Campbella a Anakin Skywalker
Ko(TOR) - część druga
Book of Sith
Satele Shan
Studium w błękicie
Gry towarzyskie "Star Wars" w natarciu
Zapomniani Lordowie Sithów - część pierw...
A może "Star Wars: Identities" w Polsce?...
Na jaką grę "Star Wars" czekam?
Mój korespondencyjny fandom
Nowości "Star Wars" 7-13 maja
Biblioteka po Jasnej Stronie
Moje "Star Wars"
Jak uczcić Dzień Gwiezdnych Wojen?
Grievous
Chissanka
Kinect Star Wars
Dorosła Ahsoka Tano
Coruscant
Lucasa portret psychologiczny
Już jutro "Schaby Jabby" #76 - "Gwiezdne...
Star Wars Personality Test
Co z tą Starą Republiką?
Przeznaczenie Jedi 7: Wyrok
Top 10 Najgorszych Książek "Star Wars"
Nowości "Star Wars" 23-29 kwietnia
Koszmar dubbingu i tłumaczeń
Maulowe profanum
Wyniki konkursu "Kinect Star Wars"!
AT-ST
Kinect Star Wars
Sithyjskie spojrzenie na TCW
Ekranizacje komiksów - porażka czy...?
Million Dolla Troopa
Bardan Jusik
Nowości "Star Wars" 16-22 kwietnia
Gra SWEx
Star Wars Antologia Fanów 2010-2011
Co z tą Równowagą Mocy
Jawa Shoot
Antologiczny konkurs BotS rozstrzygnięty...
Jakie książki Star Wars przeczytaliście?
Legacy / Dziedzictwo
Noce Coruscant / Coruscant Nights
Książki w 2012 r
Czego słuchają fani "Star Wars"?
Knights of the Old Republic
Lost Tribe of the Sith
Knights of the Old Republic
Bitewniaki, karcianki i inne gry towarzyskie Star Wars
LEGO Star Wars na rok 2012
Śmieszne linki
Dawn of the Jedi
Nowości na SWEx
The Clone Wars IV
Star Wars - The Old Republic
Rzeczy, które nawiązują do Star Wars
Ktoś chętny na sesję PBF RPG?
'Revan' short story
Nowości i ciekawostki książkowe
Co z Star Wars chcielibyście zobaczyć pod choinką?
Lego Star Wars: The Padawan Menace
Kupię / sprzedam stuff SW
Mroczne Widmo 3D - wrażenia
star wars edycja kolekcjonerska
Eurowizja
Mos Eisley Cantina - www
Co zobaczyliście z SW pod choinką
Star Wars: Wojny Klonów - Encyklopedia postaci
star wars gra the clone wars
The Clone Wars: Republic Heroes
gazetka
Co ostatnio oglądaliście w kinie?
Serial aktorski zabije magię Star Wars?
Polski dubbing w Starej Trylogii
Agent of the Empire
Aurebesh co o tym myślicie
Battlefront II
Republic Commando
Figurki
Zmarł twórca walk do "Gwiezdnych Wojen"
Pytania i propozycje
Umówmy się na multiplayer
Zbroja klona
Wasze ulubione gry (inne niż SW)
Problem z KotOR II
Kłopoty z językami obcymi
Poszukuję
Han i przemytnicy - przestępcy czy bohaterowie?
Propozycje nowych quizów, konkursów i minigier
Jediizm - co o tym myślisz?
E-booki Star Wars
Star Wars 3D
W co obecnie gracie?
Madrosci Mistrza Sellera
Fate of the Jedi
Poznajmy się!
Sesja RPG - temat tylko dla graczy!
Nagrody w konkursach
Dowcipy ze Star Wars
Największe skarby waszych starwarsowych kolekcji
Muzyka inspirowana "Gwiezdnymi wojnami"
Ulubiona gra Star Wars
Google +
Pytania związane z umieszczaniem rzeczy na SWEx
Książki wszelakie (nie tylko Star Wars)
Namiary na sklepy ze stuffem Star Wars
Blok Gwiezdnych wojen na 22. MFKiG w Łodzi
Konkurs na najlepszy myśliwiec!
Star Wars Rebellion (Supremacy)
Knight Errant
Death Troopers
Umieszczajcie gdzie tylko się da!
Czemu Nowa Trylogia nie dorównuje starej?
Kiedy nowi Beta-testerzy w SWU?
Sithizm - tworzymy?
Humor Star Wars
Battlefront III
Szmuglerzy
StarForce 2011
The Clone Wars - Sezon I
Fanowskie linki
Co ze starą redakcją SWex?
The Clone Wars - Sezon III
LEGO SW na rok 2011
Czy wyobrażacie sobie inną muzykę w "Gwiezdnych wojnach"?
Kim chcielibyście być, gdyby Star Warsy były naprawdę?
Star Wars w wersji Family Guy'a
Star Wars Jedi Knight: Dark Forces 2 - Spolszczenie 1.0b
Anakin Skywalker/Darth Vader
Ulubiony gwiezdnowojenny soundtrack
Czy admin mógłby stworzyć grupy jak np. Jedi i Sith?
Przywitaj się!
Najlepszy Gracz Miesiąca
Quiz "The Clone Wars" II
Konkurs na najlepszy komentarz do obrazka II
Quiz wycinkowy – gry wideo/komputerowe Star Wars
Nawiązania do Star Wars w filmach i serialach
Twórczość Fixera
Quiz filmowy - Nowa Trylogia
Quiz wycinkowy – Wojny klonów / The Clone Wars
Konkurs na najlepszy kawał SW lub SW-ową parafrazę kawału
Legacy of the Force/Dziedzictwo Mocy
Utapau- Spotkanie L
Filmy - ostatnio widziane / ulubione / zapowiedzi
Konwenty i zloty
Zmiana nicku
Shoutbox
Zmiana broni na arenie
Czego oczekujecie po Star Wars Universe?
Wstęp do fabuły, frakcje i sytuacja polityczna
Różne offtopikowe dyskusje o grze
Piękne dziewczyny z SW
Sklep
Quiz filmowy - Klasyczna Trylogia
Komiksowy quiz wycinkowy - Dziedzictwo / Legacy
Konkurs na najlepszy awatar
Wydane doświadczenie a poziom postaci
Klasy postaci
Wygląd modelu postaci 2
Pasek doświadczenia
Chat
Fabuła
1800 rzadkich zdjęć z Klasycznej Trylogii
Star Wars - najlepsza filmowa seria w historii?
Opisy współczynników w panelu startowym
Atrybuty a ekwipunek
Chat
Arena
Broń biała vs dystansowa
Dwa miecze
Kredyty
Wygląd walczacych
Nakładające się tury, zwiecha
Ciągły problem z ustawieniem postaci
Syf na arenie
Animacje
Animacje strzałów
www.sw-extreme.com
Seriale - przyszłość należy do nich!
Nowy SWEx - zgłaszajcie błędy
Ujemne Punkty Akcji oraz brak reakcji
Niewyświtlają się areny (?)
Pytania i komentarze
Celność
Ilość broni
Punkty Akcji
Kilka postaci
Co to jest?
Awatar - mężczyzna z kobiecym awatarem i na odwrót
Tłumaczenie - przyciski
Twoja drużyna... i nic.
Nierówne walki i bratobójstwo
Liczenie heksów
Arena się nie ładuje
Umiejętności gatunkowe
Problem Twilekanki (już nie tylko)
Boty
Postać poza mapą
Walka bronią białą
Pendrive Lego Stormtrooper
[Chrome] Błąd przy wyświetlaniu aren
Statystyki przedmiotów
Zdobywanie doświadczenia
Elektrobicz
Garść Urozmaiceń [ARENA]
Strzał w samego siebie
Rękawice i broń
Przeglądarki
Panele
Miecz świetlny
Pasek życia
Gapowicz
Kantyna
(Firefox) Klonowanie aren.
Mini-gry
Informacje o zakupie
Nieaktywne przyciski i Trening
Nie widać postaci
Poruszanie się, podświetlanie statystyk i postaci
(Firefox) Przesuwanie postaci
Usuwanie postaci
Wygląd i odgłosy broni
Niewidoczne listy rozwijane
Podwójne drzewka umiejętności
Przycięte teksty w panelu startowym
Nie mogę stworzyć postaci
przycisk: posty nieprzeczytane oraz kanal RSS!!
Przysłowia z Gwiezdnych Wojen
[Chrome] Arena nie chce się załadować
Lista graczy online
Logowanie i problemy techniczne
Baner SWEx
Gotowość do gry
Chrome
Podpisy postaci na arenie
Ograniczenie czasowe wysyłania postów
Wygląd modelu postaci
Niekompletne opisy sprzętu
Brak aktualnego odświeżania
Postać - z konkursu na najlepszą historię.
Filmowy quiz wycinkowy
Quiz "The Clone Wars"
Konkurs na najlepszy komentarz do obrazka
Informacje o urodzinach
Scenki z udziałem miniaturek
Robot Chicken
Nieustający konkurs
System walki
Umiejętności
Ekwipunek
Poznajmy się!
Poszukuje komiksu
LEGO Star Wars III - The Clone Wars
Fatal Alliance, Deceived, Red Harvest i inne TORowe książki
Reklamuj Star Wars Universe
Muzyka
Oscary 2011
Extreme Hologames
Czytnik rss i powiadomienia mailowe o nowych komentach
Gatunki zwane błędnie rasami ;)
Zadaj trzy pytania pomysłodawcy i szefowi developerów SWU
Dekorowanie wnętrz
Problemy z logowaniem / zmiana adresu Email
Konkurs na najlepszą reklamę!
Pomoc w Battlefront: Elite Squadron
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
Powiązanie SWEx z SWU
Filmowa twórczość fanów
Opowiadania
Konkurs na najlepszą postać!
Schaby Jabby
Konkursy - Wasze pomysły
Jedi - The Dark Side
Komunikaty techniczne
Animacje
Star Wars CCG
The Force Unleashed II
The Force Unleashed II - pomoc
Ulubiona era Star Wars
Crossover SW z innymi...
Ile pieniędzy wydajemy na Star Wars?
Kampania promocyjna i kwestie związane z naszym portalem
Battlefront: Elite Squadron
Twórczość niezwiązana ze Star Wars
Zasady zamieszczania prac w Galerii SWEx
Co Was motywuje do tworzenia?
Antologia Fanów 2009
Obsadzamy "stare" SW dzisiejszymi aktorami Hollywood!
Kilka słów o Star Wars Universe: The Dawn of Heroes
Witamy na oficjalnym forum gry Star Wars Universe!
Komentarze
Nieobecności
Schaby Jabby
Radomski Fanklub Star Wars
Spotkania olsztyńskich fanów
Podział zadań
Favicon
Inne
Postacie graczy
Powrót "Imperialnej Wojny Domowej"!
Powrót do gry
Komentarze do zapowiedzi + informacje o nowościach na liście
Mistrzostwa Świata 2010 w RPA
The Old Republic - Threat of Peace
Cat Run
Dział Rozrywka - nowości
Falkon 2010 [11-14.11, Lublin]
Movie Battles II
The Clone Wars - Sezon II
Pazaak online
Fabuła
Ogłoszenia
"Złote R2" czyli the best of Star Wars AD 2009
Dark Times / Mroczne czasy
Nowości w Bibliotece Ossus
Pytania i odpowiedzi
The Force Unleashed
I Konkurs na najciekawszą postać w IWD
Falkon 2009 [13-15.11, Lublin]
Invasion - Nowa Era Jedi w komiksie
Questy - pomysły, zleconka i takie inne
Postacie martwe, nieaktywne i skasowane
Statystyki postaci
Wydarzenia z Polski i świata
Propozycje
Przypomnienia
Indiana Jones
Lokacje
Gametrade.pl
Komentarze do zapowiedzi + informacje o nowościach na liście
StarWars.pl
Polcon 2009
Początek gry: 1 września 2009
Dejarik 2.0 - dział z minigrami forumowymi
Warto ufać Expanded Universe?
Grafika
Gwiezdnowojenne gry PBF RPG
Rozkład jazdy i lista rzeczy do zrobienia
Michael Jackson
Obi a śmierć z ręki Vadera...
"Bug list", czyli na tropie usterek
Jak dołączyć do gry?
Zasady gry
Mechanika gry i Moc
Rasy i klasy postaci
Informacje o grze i świecie Imperialnej Wojny Domowej
Bronie, pancerze, droidy i inne przedmioty
Pojazdy naziemne i kosmiczne
Chronologia epoki gry
Lista postaci
Koszykówka/NBA
Mechanika
Star Wars Weekends 2009
Wydania DVD filmów Star Wars
Dziesięć lat "Mrocznego widma"...
The Clone Wars - Republic Heroes
Aktualne zapowiedzi komiksów dla Polski i USA
Dni Fantastyki 2009
Prawa autorskie do tekstów i grafiki + reklama
Jaskinia Graphomanthów
28 lutego Traffic Club
Regulamin forum
english
polski
french
spanish
swedish
german
russian
norwegian










ALL COMMENTS
Bardzo fajnie, może trochę czego innego oczekiwał po finale, ale i tak mi się bardzo dobrze czytało. Podobało mi się :)
Mimo przewidywanego finału, opowiadanie trzyma w napięciu do końca. System autobiografii w bardzo przyjazny sposób przedstawiony, praca zdecydowanie najlepsza z przedstawionych, pokazująca najwięcej szczegółów odnośnie opisywanej postaci, jak dla mnie pierwsze miejsce jak najbardziej zasłużone.
Dopiero teraz miałem czas żeby przeczytać i żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Forma trochę irytuje, ale historia świetna i muszę przyznać, że zakończenie mnie rozwaliło. Teraz już wiem, dlaczego wygrałeś ;)
"Wczoraj zorientowałem się, że mnie śledzisz." - początek ostatniego akapitu :-)
superr!!! ale skad on wiedzial, ze go sledzi??
Nie, bo zbieram się do pisania raz na rok a potem mi przechodzi... Ale już niedługo zacznę!*
*- to samo mówiłem pięć lat temu
Bardzo mi się podoba, narracja pierwszosobowa ma w sobie trochę uroku, historia wciągnęła i zgrabnie wpina się w historię i sytuację polityczną, widać jak na dłoni, że odrobiłeś pracę domową. publikujesz gdzieś swoje teksty, bo pióro masz lekkie i warto byłoby rzucić okiem na coś w innej formie?
Odrzuca, nie odrzuca - liczy się wygrana. Także wstrzeliłeś się idealnie ;)
@Azrael: Zdarza się, że i mnie odrzuca taka narracja - w "Portalu" często się trafiały teksty bodajże Trzewiczka w tym stylu i nie mogłem ich ścierpieć - ale coś mi podpowiadało, że tutaj będzie odpowiednia.
Kwestia gustu.
Także nie ma się co czepiać, ale po prostu ciężko mi było przez to przebrnąć.
Hmm, mi się właśnie taki podejście podoba :P
Forma jest niezwykle irytująca - ale sama historia jak najbardziej w porządku.