Polityka. Jak to ohydnie brzmi.
Wilhelm „Des” Ekehard
Co tydzień byłem zmuszany do latania tym... nietowarzyskim ścigaczem. Nienawidziłem tego bardziej niż dzisiejsi ludzie „użytkowników” – w sensie tych gości od władania Mocą.
Ja tam nic do nich nie miałem, chociaż osobiście uważam, że Wielki Pogram był lekką przesadą. Idealiści... też mi coś. Zabijać Jedi i innych im podobnych, w imię wyższych celów. I to w taki sposób. Tysiące lat ewolucji, a ludzie dalej się nie zmienili.
Wracając do powodu powietrznych wyczynów. Cóż mogę powiedzieć? Jestem detektywem. A przywilejem detektywa jest wybór sprawy. Los, Moc oraz szczęście razem i każde z osobna, nie chciały mi jednak zesłać przyzwoitego morderstwa. Chociażby porwania. Kradzieży. Włamania. Pogwałcenia prawa ruchu powietrznego.
Nic.
Za to ostatnio strasznie modne zrobiło się potajemne zdradzanie małżonka. W chwili, kiedy ci pseudoklienci zaczęli walić do moich drzwi i okien... to było nie do opisania. Takich robót nie zdzierżę. Musiałem zatrudnić mecho-sekretarkę, żeby zbywała tych wszystkich maniaków.
Fe.
Z racji jednak, że mój umysł musiał mieć jakieś zajęcie, regularnie latałem do Wielkiej Biblioteki Imperium na Bastionie. Wyszukiwałem sobie biografię jakiegoś mniej lub bardziej ważnego faceta i weryfikowałem ją z rzeczywistością.
Dlaczego akurat robiłem to tam? Zdecydowanie wolałbym przeglądać sobie te wiadomości w domowym zaciszu, bez przymusu korzystania z komunikacji miejskiej, ale władza część informacji utajniła. Inna partia materiałów była natomiast dostępna tylko w samej Wielkiej Bibliotece.
Durnota nad durnotami, dzięki której spostrzegłem pewien schemat. W Imperium rządzono na zmianę — albo całkowity geniusz władzy we wszystkim, albo całkowita ciemnota w więcej niż „we wszystkim”. Imperium obecnie przypomina bardziej Huttów i ich ciągłą zmianę płci, niż potężne państwo. Póki co wychodziło na niekorzyść, przez tych poodoo moffów od siedmiu Republik. Ba, szykuje się kolejna wojna domowa.
Na twarz Emerina, Imperium nie jest już tym, czym było kiedyś. Niestety. Mam nadzieję, że ktoś to zmieni.
Tak czy siak, obecnie nie zagłębiałem się w ten nonsens. Cieszyłem się nadmiarem wiadomości. Obecna życiorysowa zagadka zajęła mi ponad rok. I oczywiście dostarczyła dostatecznego poziomu rozrywki.
Ale po kolei. Od samego badziewnego ścigacza do upragnionego celu było jakieś pół godziny. Ostatecznie po wielu przejściach i negatywnych doznaniach, dotarłem do gmachu EmpCorp, w którym mieściło się wiele, wiele i raz jeszcze wiele przerozmaitości. Od centrów handlowych, po różnej maści laboratoria, banki i agencje, po najbardziej mnie interesującą Bibliotekę.
Oh, a ten budynek! Był pięknie zbudowany! Estetyczny majstersztyk.
Jak zwykle siadłem na zbyt dużym, niewygodnym i o zgrozo (tak mi się przynajmniej wydawało) przepoconym fotelu. Na złość Bothanom, innych wolnych miejsc nie było. Dziwne. Myślałem, że w dzisiejszych czasach umiejętność czytania zanikła, a tu jednak proszę – pełna sala.
Wpisałem w wyszukiwarkę hasło „dostojnicy Imperium”. Oczywiście nie kliknąłem pierwszego hasła, bo zazwyczaj nie było tam nic interesującego. Moffowie, dygnitarze, szlachta itd. Nie szukałem skandalów z biografii jakiegoś dowódcy typu „w-cale-nie-mam-wyższego-wykształcenia-a-mimo-to-na-ścianie-mojego-gabinetu-wisi-kilka-dyplomów”. Już raz miałem przez to kłopoty i to niemałe, więc nie zamierzałem tego powtarzać. Ale o tym kiedyś indziej.
Kilka poleceń później znalazłem, chyba najrzadziej odwiedzane i całkiem pomysłowo ukryte, w stercie innych dokumentów, nazwisko.
Podstawowe dane:
Imię: Pageeme
Nazwisko: Bellator
Planeta pochodzenia: Apatros
Gatunek: człowiek
Data urodzenia: po 70 PoWP
Data śmierci: 100 PoWP (przypuszczalnie martwy)
Rodzina:
Matka: Anae Ewtik
Ojciec: nieznany
Żona: Disa Violet
Teść: Moff Asinum Violet
Historia:
Urodzony na Apatrosie około roku 70 PoWP, przypuszczalnie po zakończeniu imperialnej wojny domowej. Ojciec opuścił rodzinę po kilku miesiącach — matka utrzymywała, że należał do Zakonu Bladej Otchłani (red. mało prawdopodobne ze względu na całkowitą likwidację tego zakonu w Wielkim Pogromie i braku wrażliwości dziecka na Moc). W wieku dziesięciu lat Bellator dowiedział się o śmiertelnej chorobie matki (red. z opisu pana Bellatora był to przypuszczalnie koreliański gryporak). Chłopiec został oddany pod opiekę sąsiadom, a następnie sprzedany handlarzowi niewolników.
Rok później Bellator trafił na Nal Hutta (red. popyt na tanią siłę roboczą w tym okresie wzrósł o ponad dziesięć procent). Do roku 95 PoWP sprzedawano go ludziom z różnych sektorów i odmiennej działalności gospodarczej. Nieznane są jego losy w latach 96-97 PoWP, przypuszczalnie jednak zdołał w tym czasie uciec z niewoli i przenieść się na obszar Imperium Galaktycznego. W oficjalnych rejestrach pojawia się dopiero w roku 98 PoWP, kiedy to na Targach Imperialnych Maszyn Rolniczych uratował córkę moffa Asinuma Violeta przed porwaniem — nie wiedząc, że jest szlachcianką. W nagrodę zdobył rękę Disay Violet.
A to co? Bajka o biedaku i księżniczce, którą opowiadają Twi’lekowie swoim dzieciom? Zalatywało tandetą jak oddech Jawy. Też mi dopiero...
Małżeństwo nie trwało jednak długo, bo niecały rok później kobieta zmarła podczas porodu. Śmierć poniósł także potomek Bellatora. Mężczyzna opuścił planetę i odleciał w nieznanym kierunku. Dalsze jego losy nie są znane. Z relacji przyjaciół przypuszczalnie popełnił samobójstwo po utracie żony i dziecka (o czym wielokrotnie wspominał podczas spotkań i rozmów).
Ta wstawka z „ręką księżniczki” rozwaliła mnie jak głodny Mandalorianin puszkę z przyprawoorzechami. Poza tym facet zniknął, a skoro nie było jasnych dowodów świadczących o jego śmierci... to znaczy, że dalej może żyć. To oznacza zaś, że mogę go znaleźć.
Ale zanim zabrałem się za poszukiwania, postanowiłem sprawdzić, ile jest prawdy w tej całej encyklopedii. Przypuszczam, że wszystkie informacje pochodzą od samego delikwenta. No bo wątpię, żeby wydawcy chciało się latać po całej galaktyce i sprawdzać zgodność faktów z rzeczywistością.
Wsiadłem do mojego „Międzygwiezdnego Desmobilu” (zmodyfikowany model koreliańskiego frachtowca DK-2900) i wybrałem się w małą wycieczkę po galaktyce.
Nigdy nie zanudzałem (sam też bym nie chciał być) swoich znajomych dokładnymi i szczegółowymi opisami podróży, bo co tu dużo mówić... frachtowiec... to nadal było latanie. A kiedy tylko mam okazję to wspominam, że owej czynności nienawidzę okropnie. Dosłownie jak wszelcy rebelianci kąpieli. I to porządnej kąpieli.
Pierwszy cel: Apatros. Nie sądziłem, żebym coś tam znalazł, ale Moc czasami bywała kapryśna. Lepiej sprawdzić. Całe szczęście miałem w szafce całą masę kryminałów Irenne Kühn, więc nie było mowy o nudzie. Dotarłem do celu bez zwiększysz przebojów (poza zepsutą spłuczką).
Na samej górniczej planecie, która przypominała bardziej ogryzek jabłogunga niż planetę, znajdowało się jedno miasto. To oznaczało poszukiwania zawężone do małego obszaru, co trochę mnie zmartwiło. Miałem nadzieję na więcej zabawy.
Krótka wizyta w wystrojonej w kiczowato-kolorowy sposób kantynie załatwiła problem szukania. Okazało się, że Anae Ewtik (matka) ciągle żyje. Nie miałem bladego pojęcia, jakim cudem ta kobieta przetrwała na takim zadupiu trzydzieści lat, ale w tej chwili nie było to istotne... czy raczej wolałem nie znać szczegółów. Liczył się sam... do stu Bothan, znowu zapomniałem nazwiska tego faceta. Bella? Vellaton? Velvet?
A no tak. Bellator.
Samo mieszkanie było obskurne, straszne i śmierdziało jak niejeden policjant z Bastionu po męczącej służbie. Ale cóż winić — lepszych warunków się tu nie znajdzie. A mydło dla funkcjonariuszy w stolicy? Zbyt obciążyłoby budżet.
Krótkie pukanie do drzwi, krótkie pytanie o wejście i szybka herbatka na powitanie. A przynajmniej coś przypominającego wodę ze szczurem womp.
— To pan w jakiej właściwie sprawie? — Anae mówiła z dość dziwnym akcentem. Ale muszę przyznać, że ten akurat bardzo mi się spodobał. Był dość wyjątkowy. Zwiedziłem tą galaktykę wzdłuż i wszerz, a się z takim jeszcze nie spotkałem.
— Pani syn... — oh, jak ja nie lubię kiedy mi się przerywa.
— ...nie żyje. Zabrali go handlarze. Co to pana interesuje?
— Właściwie to jest duże prawdopodobieństwo, iż Pageeme dalej stąpa po tej galaktyce. Nawet... — i znowu to samo.
— Mój syn jest martwy. Już mówiłam. A jeśli chce pan go tu sprowadzić za moje kredyty to proszę sobie wyobrazić, że wszystko co mam to ten stołek, na którym pan siedzi. Proszę sobie go wziąć, bo...
— Dobrze, dobrze. Jest martwy. — Rozumiałem traumę związaną ze stratą syna, ale poodoo, po coś tu przyleciałem (co już było dużym poświęceniem) i nie zrezygnuję z tego. — Proszę pozwolić, że zadam kilka pytań. O ojca, jeśli można.
— Rozumiem, że nie wyjdzie pan stąd, dopóki nie uzyska wszystkich odpowiedzi, tak?
Pokiwałem twierdząco głową. Swoją drogą — jeśli czegoś chcę, potrafię być naprawdę upierdliwy. I dosłownie dziesięć minut później, siedziałem już w swoim ulubionym fotelu „Desmobilu”, zmierzając do następnego celu.
Muszę przyznać, że nigdy jeszcze nie widziałem takiego smutku w oczach, jak u Anae. Chyba, że w moich, dosłownie przed chwilą. Dowiedziałem się zupełnie czegoś innego, niż oczekiwałem. Sam Pageeme urodził się dwa lata wcześniej, w roku 68 PoWP, na Adumarze. Jego rodzice zostali zmuszeni do ucieczki z powodów politycznych, kiedy Hutt Addar Desilijic Tiure przejął planetę.
Następną niespodzianką była wiadomość, że ojciec pochodził z Taanab i wcale nie należał do jakiegoś tam Zakonu Błahych Ocleni, a do samym Jedi. Znaczy, nie do końca był jednym z nich. Podjął szkolenie długo po ich „likwidacji”. Jego mistrzowi podobno udało się przetrwać Wielki Pogrom. Od tego czasu starzec ukrywał się, wędrując z planety na planetę, aż podczas jednej z podróży spotkał małego chłopca. Okazał się nim być ojciec Pageeme'a. Starzec wziął go na swojego ucznia i szkolił ładnych parę miesięcy. W końcu jednak mistrz umarł — jak każdy zresztą.
Wtedy facet, którego imienia właśnie zapomniałem, poznał Anae Ewtik i postanowił osiąść na rodzinnej planecie. Kiedy jednak obszar leżący między Taanab, Kashyyyk, Saleucami i Centares był już na dobre nazywany Terytoriami Spornymi, „Jedi” postanowił udać się na Adumar (miał tam jakiegoś wpływowego znajomego).
Po kolejnej ucieczce, tym razem na Apatros, „Jedi” podejrzewał (czy tam wyczuwał za pomocą Mocy — bantha jedna wie), że łowcy nagród wpadli na jego ślad. Nie chcąc narażać rodziny na jeszcze większe niebezpieczeństwo, odleciał gdzieś na terytoria Imperium Galaktycznego.
A czemu matka nie poinformowała syna? Bo był zbyt młody. Chciała go strzec. I faktycznie, kobieta zachorowała na odmianę taanabskiej ospy, która w uśpieniu czekała na odpowiedni moment do ataku i „obudziła się” akurat na górniczej plancie. Oddała dziecko pod opiekę znajomemu (nawiasem mówiąc, lubiącemu sobie wypić), który przegrał jej syna w sabacca. I tyle go tam widzieli.
Ach, no tak. Gostek był wrażliwy na Moc. Nie jakoś wybitnie specjalnie, ale ojciec zauważył u niego pewien potencjał. Do szkolenia jednak nie doszło.
Oczywiście zostawała opcja, że Anae nie powiedziała mi prawdy, ale ja wiem, kiedy ludzie kłamią. Mam zbyt duże doświadczenie w tych sprawach. Chociaż może mi się tylko zdawać.
Następnych kilka miesięcy spędziłem, sprawdzając przebieg „żywych transakcji” związanych z Pageemem (w większości zgadzał się z tym podanym w encyklopedii). Całe szczęście w dzisiejszych cywilizowanych czasach istniało coś takiego jak „Powszechny Spis Pracowników za (Prawie) Godne Warunki Życia”, czyli innym słowy lista baay shfat shag tej galaktyki. Poodoo, niestety był to tylko spis oficjalny. Poza tym, mało kto prowadził taki rejestr.
Zdarzało się, że traciłem trop na kilka tygodni, ale po trudach intelektualnych, łapówkach, przekupstwach i kilku groźbach zawsze odnajdywałem następną posadę pana Bellatora. Ale to wcale nie było najtrudniejsze, problemem była raczej rozbieżność otrzymywanych informacji.
Słyszałem już wszystko. Facet był blondynem, szatynem, rudzielcem, a nawet miał pomarańczowy kolor włosów. Ponoć naturalny. Dodatkowo jedni mówili, że ważył ponad tonę, drudzy określali go jako chudego Gunganina. Co jakiś czas zmieniał kolor skóry — murzyn, białas, żółty, mulat. Trafił się nawet wstawiony Twi’lek, który pamiętał, że facet był zielony.
Pracowity, leń, skośne oczy, bez ręki, z trzema nogami, chorowity, zdrowy jak Bothanin, mądry, głupi, kochliwy, zmierzły, marudny, waleczny, tchórz i odważny.
Miałem tego dość, a dodatkowo po rozmowie z moffem Asinumem Violetem, myślałem, że się dosłownie posikam ze złości. Dostałem kolejny obraz człowieka, diametralni inny od reszty.
Ostatecznie miałem już taki mętlik i pomieszanie w głowie, że sami Quarrenowie zaczynali być dla mnie pociągający. I to ci męscy. O zgrozo, mój psychoterapeuta będzie miał co robić po moim powrocie.
Zrobiłem sobie małą przerwę i postanowiłem skupić się na tym, gdzie teraz może znajdować się ten jegomość.
Facet załamał się po stracie rodziny. Wątpię, by chciał popełnić samobójstwo. W końcu jeśli przetrwał tyle lat jako niewolnik... musiał mieć twardy umysł. Ale z drugiej, może właśnie kiedy odzyskiwał spokój ducha i nagle przytrafiła się taka tragedia... Że niby? Nie. Ale. Może. Bo? Chyba. No, tak.
W takich chwilach mój umysł rzucał pojedyncze słowa, za którymi kryły się całe grube tomy teorii i pomysłów. Zwykły człowiek powiedziałby, że Pageeme może być wszędzie. Ale nie ja. Miałem „pewną pewność”, że facet aż trzykrotnie wracał na Adumar i pracował przy tamtejszej arenie gladiatorskiej jako „obsługa techniczna”. Przypuszczalnie za dużo przeszedł, żeby chcieć się sam zabić, wiec może chciał to zrobić podświadomie? A gdzie łatwiej o śmierć, jeśli nie na wielkiej arenie podczas walki gladiatorów?
Właściwie ta teoria mogła okazać się nieprawdziwą, ale od czegoś musiałem zacząć. W końcu lepszy Wookiee w kuchni, niż Jawa na kanapie.
Z racji braku innych pomysłów, zacząłem poszukiwania od areny. Lot na Adumar zajął mi trochę czasu, ale jakoś dało się wytrzymać. Sama planeta... muszę przyznać wyglądała imponująco. Miałem dostępnych kilka zdjęć archiwalnych, ale to co zrobił z nią ten Addar Desilijic Tiure — normalnie wytwórnia błyszczokokosów. Tyle tego... no... i tamtego. A wszystko utrzymane w konwencji schematu dobrego smaku.
Niestety im dalej między Huttów, tym większy smród. Już przy opłacie na lądowisku okazało się, że potwór pobiera horrendalnie wysokie opłaty. A ceny w barach i restauracjach? O zgrozo. Również bukmacherzy liczyli sobie słono. No, ale nie mogłem przegapić takiej okazji. Musiałem trochę postawić.
I wypraszam sobie, nie jestem uzależniony od hazardu! Po prostu to lubię!
Spis i statystyka gladiatorów była ogólnie dostępna. Myślałem, że będę musiał osobiście przepytać każdego gladiatora, albo komuś podpłacić, a tu proszę — niespodzianka. Spojrzałem na listę wszystkich tegorocznych uczestników.
Czy nazwisko zawodnika Anaae Dis nie wyglądało znajomo? Miałem szczęście, bo akurat zaczynał się sezon walk. Postawiłem na gościa i kilu innych zawodników parę kredytów. No dobra, może trochę więcej niż parę i zająłem miejsce na trybunach.
Wyglądało na to, że tego typu zawody przyciągały masę różnych osobników ze wszystkich zakątków galaktyki. Jeśli się nie mylę, to gdzieś mi chyba nawet mignął jakiś Yuuzhan Vong.
No i się zaczęło. Sam nie wiem, co mnie podkusiło, żeby tu przyjść, bo byłem pacyfistą. Jakoś mocno zdegustowałem się tym widowiskiem. Zaraz, co ja tu robię? A no tak, ten gościu.
Trochę to zajęło, ale w końcu przyszła i jego kolej. Sama walka... nie zaimponował mi. Widziałem lepszych wojowników i żołnierzy. Dodatkowo koleś walczył trochę niezdarnie. Domyślam się, że Moc mu pomagała, bo w innym wypadku już dawno wąchałby kwiatki klash od spodu. Poza tym, moim okiem facet nie posiadał żadnych specjalnych zdolności i umiejętności. Po prostu się tłuk — dziw, że przetrwał tak długo.
Pod koniec walk, okazało się, że bardziej przegrałem, niż wygrałem. Ale zrewanżuje się po tegorocznych Derbach na Bastionie. Zawsze wtedy wygrywam — no prawie zawsze.
Zawody się skończyły i Mocy dziękować, Pageeme przeżył. Trochę się powałęsałem po kompleksie. Czekałem, aż facet pójdzie do domu, czy coś w tym rodzaju. Nie miałem pojęcia jak się do niego dostać.
I nagle jakiś dupek nawinął mi się pod nogi. Wpadł jak... tak się zdenerwowałem, że nie umiałem znaleźć żadnego porównania. Już chciałem zacząć wyzywać go od różnych di'kutów, ale w porę rozpoznałem mordę z areny.
W końcu, Pageeme Bellator we własnej osobie.
— Najmocniej pana przepraszam. Nie zauważyłem — zaczął Pageeme.
— Nic nie szkodzi, to moja wina. Zbyt dużo ne'tra gal robi swoje. — Ta-a jasne. Moja wina, moja. Poodoo.
— O! Pan jest Mandalorianinem? W takim razie przepraszam podwójnie.
— Nie, nie. Kiedyś prowadziłem z nimi interesy. Taki nawyk z przeszłości. — Ta-a, interesy. Nikt nie potrafił wgryźć ci się w dupę tak jak Mando'ade.
Pageeme pomógł mi się podnieść. Przynajmniej wyglądał na kulturalnego i tak się zachowywał.
— W takim razie życzę miłego dnia i raz jeszcze przepraszam za ten... wypadek. — Facet chciał iść, a ja nie mogłem mu na to pozwolić, póki nie potwierdzę jego tożsamości.
— Naprawdę, nic się nie... zaraz, zaraz... czy pan... pan nie nazywa się przypadkiem Pageeme Bellator? Na niestrawione resztki Sarlacca! Toż to panicz Bellator?
— Słucham? Musiał mnie pan z kimś pomylić, ja... — Ha! Szkoda, że nie miałem rejestratora obrazu. Wyglądało jakby mina tego gościa chciała uciekać, bez reszty ciała.
— Przecież to ja! Atous Merlini Lopezo! Byłem kucharzem na dworze pańskiego teścia, pamięta pan? — W rzeczywistości uwielbiałem pichcić. Zresztą, wątpię, by Pageeme pamiętał jakiegoś tam kuchcika. — Cud! Powiadomię wszystkich o tym spotkaniu! W końcu się pan znalazł! To przecież...
— Nie, nie! Lopezo. Proszę nie mów nikomu, że tu jestem.
Mam cię mordo ty moja! W żyłach zamiast krwi płynęła mi adrenalina, a mózg zastąpiły hormony szczęścia. No, wreszcie. Lepiej się przyznać, niż iść w zaparte i narazić się na przymusowy powrót do domu, co?
— Ależ paniczu, przecież... Co się stało? Jak...? — Dobrze, że w młodości chodziłem na lekcje aktorstwa. Zdawało mi się, że dobrze odrywałem rolę podstarzałego służącego-imigranta. Ale znając siebie, najpewniej tylko mi się tak zdawało.
Pageeme wyglądał na niezdecydowanego, ale w końcu zdecydował się wyznać prawdę — nie wiem co nim kierowało: wyrzuty sumienia, potrzeba podzielenia się bólem, kłamstwo, czy chęć pozbycia się mnie. Tak czy owak — czekałem na ten moment cały długi rok.
— Może porozmawiamy przy piwie? — Pageeme w pierwszej chwili wyglądał, jakby chciał zwiewać, ale ostatecznie razem trafiliśmy do jakiegoś baru. Całkiem pstrokato ozdobionego. Ale nie liczył się wygląd, a informacje, które miałem za chwilę uzyskać.
— Zamieniam się w słuch. — I rzeczywiście, gdybym potrafił zmieniać kształty, stałbym się w tej chwili największą małżowiną uszną, jaką widziała ta galaktyka. Ale nie umiałem takich umiejętności, więc zostałem przy wyglądzie Desa.
— Przede wszystkim mam prośbę... warunek. Opowiem ci moją historię, jeśli obiecasz, że nigdy nie podzielisz się z nikim tymi informacjami. A ja sam jestem dla ciebie martwy. Jasne?
— Jasne jak klejnot corusca.
Wyglądało jakby facetowi było trudno mówić, ale jakoś powolutku parł do przodu z opowieścią.
— Jak wiesz byłem żonaty z Disą. I kiedy ona... i moja córka... no wiesz co.
Przytaknąłem głową. Na kotlet z nerfa, to faktycznie go bolało.
— Dużo już przeszedłem jako niewolnik i myślałem, że wreszcie zaznam szczęścia. I wszystko się zawaliło. W ciągu kilku minut. Miałem dość tego życia. Wszystko przypominało mi o... o niej. I wtedy mnie olśniło. Kiedy pracowałem na arenie Adumaru, wiesz... gladiator skupia się na przetrwaniu. Zapomina.
— Coś w rodzaju ucieczki w mocne trunki. Uzależni cię i w końcu staniesz się arenoholikiem.
— Właśnie. Na razie nie wiem czy to zadziała, bo to mój pierwszy sezon. Mimo wszystko, po... no, wiesz czym. Wsiadłem do pierwszego lepszego frachtowca i przyleciałem tutaj. — Facet zrobił dłuższą przerwę i pociągnął łyk koreliańskiej. — Tak szczerze. Jedynie, czego teraz szukam i pragnę... to zapomnienia. Równocześnie sprawia mi to ból, bo nadal kocham Disę, ale... Wiesz, liczę, że pewnego razu podczas walki...
— ...popełnisz błąd i ktoś zakończy twoje cierpienia. Na zawsze — dokończyłem za niego.
Pageeme popatrzył na mnie swoimi zielonymi oczami. Smutek. Tylko to tam widziałem.
Chwilę siedzieliśmy w milczeniu.
— Ta-a... ale do tego czasu... No, dobra. A teraz każdy pójdzie w swoją stronę i zapomnimy, że w ogóle się spotkaliśmy, tak? — Nagle w jego źrenicach pojawił się ten sam łobuzerki błysk, którym mnie obdarował podczas „wypadku”.
W tej chwili doszedłem do wniosku, że historia jest tylko subiektywną opinią części faktów, które zaistniały w przeszłości. I niemożliwe jest poznanie całej prawdy o kimś, czy o czymś. Zawsze pozostanie największy wróg obiektywizmu — interpretacja.
Ja przynajmniej dopiąłem swego i potwierdziłem swoje wnioski. Więcej mi nie potrzeba.
— Tak. Twoje sekrety są bezpieczne w mojej głowie.
— Zanim się pożegnamy. — Pageeme się uśmiechnął. — Wiesz o tym, że mój kucharz nazywał się Kiljanick? Bardzo lubiłem gościa?
— Coś takiego. Naprawdę? Dziwne. — A jednak facet pamiętał.
— No właśnie.
Po tym wszystkim zasługuję na urlop. Bardzo długi urlop. Wstałem od stołu i już chciałem wracać do domu, kiedy przypomniało mi się, że mam jeszcze jedną sprawę.
— Kredyty możesz sobie zachować, ale byłoby miło gdybyś oddał mi mój portfel. Jestem do niego przywiązany.
— Kiedy się zorientowałeś, że ci go gwizdnąłem?
— W chwili kiedy mój tyłek zaliczył siniaka na ziemi.
Oboje wyszczerzyliśmy zęby w uśmiechu.
— No masz ci dopiero. — Pageeme rozłożył ręce. — Z tysiąca ludzi, których mogłem okraść, trafiłem akurat na ciebie. Co za zrządzenie losu.
— To nie los. To Moc.
Tags: pageeme bellator, konkursy, konkurs na najlepszą postać, swu, star wars universe: the dawn of heroes, star wars universe, gra swex, użytkownik mocy, moc, darth kamil, wilhelm "des" ekehard
| Your rating: | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
SEE ALSO
- Konkurs na najlepszą reklamę SWU! (News > Star Wars Universe)
- Lathan "Thane" Choruk (Articles > Star Wars Universe: The Dawn of Heroes)
- Nowa data startu beta testów Star Wars Universe! (News > Star Wars Universe)
- Szef developerów SWU odpowiada na pytania (News > Star Wars Universe)
- 'H-wing 250' Shivy Freeskova (Articles > Star Wars Universe: The Dawn of Heroes)
- Polub "Star Wars Universe" na Facebooku (News > Star Wars Universe)
- Dbaj o ekwipunek, a ekwipunek zadba o ciebie (News > Star Wars Universe)
- Awatar Pageeme'a Bellatora z SWU (News > Star Wars Universe)
- Zagłosuj na najlepszą reklamę SWU! (News > Star Wars Universe)
- Lista osób przyjętych do beta testów (News > Star Wars Universe)
Savage Opress bratem Dartha Maula?
Nowości "Star Wars" 21-27 maja
A New Hope Revisited
Przeznaczenie Jedi 6: Wir
"Przeznaczenie Jedi 7: Wyrok" - recenzja...
Kobiety w "Gwiezdnych wojnach"
Ko(TOR) - część pierwsza
Schemat Campbella a Anakin Skywalker
Ko(TOR) - część druga
Book of Sith
Satele Shan
Studium w błękicie
Gry towarzyskie "Star Wars" w natarciu
Zapomniani Lordowie Sithów - część pierw...
A może "Star Wars: Identities" w Polsce?...
Na jaką grę "Star Wars" czekam?
Mój korespondencyjny fandom
Nowości "Star Wars" 7-13 maja
Biblioteka po Jasnej Stronie
Moje "Star Wars"
Jak uczcić Dzień Gwiezdnych Wojen?
Grievous
Chissanka
Kinect Star Wars
Dorosła Ahsoka Tano
Coruscant
Lucasa portret psychologiczny
Już jutro "Schaby Jabby" #76 - "Gwiezdne...
Star Wars Personality Test
Co z tą Starą Republiką?
Przeznaczenie Jedi 7: Wyrok
Top 10 Najgorszych Książek "Star Wars"
Nowości "Star Wars" 23-29 kwietnia
Koszmar dubbingu i tłumaczeń
Maulowe profanum
Wyniki konkursu "Kinect Star Wars"!
AT-ST
Kinect Star Wars
Sithyjskie spojrzenie na TCW
Ekranizacje komiksów - porażka czy...?
Million Dolla Troopa
Bardan Jusik
Nowości "Star Wars" 16-22 kwietnia
Gra SWEx
Star Wars Antologia Fanów 2010-2011
Co z tą Równowagą Mocy
Jawa Shoot
Antologiczny konkurs BotS rozstrzygnięty...
Jakie książki Star Wars przeczytaliście?
Legacy / Dziedzictwo
Noce Coruscant / Coruscant Nights
Książki w 2012 r
Czego słuchają fani "Star Wars"?
Knights of the Old Republic
Lost Tribe of the Sith
Knights of the Old Republic
Bitewniaki, karcianki i inne gry towarzyskie Star Wars
LEGO Star Wars na rok 2012
Śmieszne linki
Dawn of the Jedi
Nowości na SWEx
The Clone Wars IV
Star Wars - The Old Republic
Rzeczy, które nawiązują do Star Wars
Ktoś chętny na sesję PBF RPG?
'Revan' short story
Nowości i ciekawostki książkowe
Co z Star Wars chcielibyście zobaczyć pod choinką?
Lego Star Wars: The Padawan Menace
Kupię / sprzedam stuff SW
Mroczne Widmo 3D - wrażenia
star wars edycja kolekcjonerska
Eurowizja
Mos Eisley Cantina - www
Co zobaczyliście z SW pod choinką
Star Wars: Wojny Klonów - Encyklopedia postaci
star wars gra the clone wars
The Clone Wars: Republic Heroes
gazetka
Co ostatnio oglądaliście w kinie?
Serial aktorski zabije magię Star Wars?
Polski dubbing w Starej Trylogii
Agent of the Empire
Aurebesh co o tym myślicie
Battlefront II
Republic Commando
Figurki
Zmarł twórca walk do "Gwiezdnych Wojen"
Pytania i propozycje
Umówmy się na multiplayer
Zbroja klona
Wasze ulubione gry (inne niż SW)
Problem z KotOR II
Kłopoty z językami obcymi
Poszukuję
Han i przemytnicy - przestępcy czy bohaterowie?
Propozycje nowych quizów, konkursów i minigier
Jediizm - co o tym myślisz?
E-booki Star Wars
Star Wars 3D
W co obecnie gracie?
Madrosci Mistrza Sellera
Fate of the Jedi
Poznajmy się!
Sesja RPG - temat tylko dla graczy!
Nagrody w konkursach
Dowcipy ze Star Wars
Największe skarby waszych starwarsowych kolekcji
Muzyka inspirowana "Gwiezdnymi wojnami"
Ulubiona gra Star Wars
Google +
Pytania związane z umieszczaniem rzeczy na SWEx
Książki wszelakie (nie tylko Star Wars)
Namiary na sklepy ze stuffem Star Wars
Blok Gwiezdnych wojen na 22. MFKiG w Łodzi
Konkurs na najlepszy myśliwiec!
Star Wars Rebellion (Supremacy)
Knight Errant
Death Troopers
Umieszczajcie gdzie tylko się da!
Czemu Nowa Trylogia nie dorównuje starej?
Kiedy nowi Beta-testerzy w SWU?
Sithizm - tworzymy?
Humor Star Wars
Battlefront III
Szmuglerzy
StarForce 2011
The Clone Wars - Sezon I
Fanowskie linki
Co ze starą redakcją SWex?
The Clone Wars - Sezon III
LEGO SW na rok 2011
Czy wyobrażacie sobie inną muzykę w "Gwiezdnych wojnach"?
Kim chcielibyście być, gdyby Star Warsy były naprawdę?
Star Wars w wersji Family Guy'a
Star Wars Jedi Knight: Dark Forces 2 - Spolszczenie 1.0b
Anakin Skywalker/Darth Vader
Ulubiony gwiezdnowojenny soundtrack
Czy admin mógłby stworzyć grupy jak np. Jedi i Sith?
Przywitaj się!
Najlepszy Gracz Miesiąca
Quiz "The Clone Wars" II
Konkurs na najlepszy komentarz do obrazka II
Quiz wycinkowy – gry wideo/komputerowe Star Wars
Nawiązania do Star Wars w filmach i serialach
Twórczość Fixera
Quiz filmowy - Nowa Trylogia
Quiz wycinkowy – Wojny klonów / The Clone Wars
Konkurs na najlepszy kawał SW lub SW-ową parafrazę kawału
Legacy of the Force/Dziedzictwo Mocy
Utapau- Spotkanie L
Filmy - ostatnio widziane / ulubione / zapowiedzi
Konwenty i zloty
Zmiana nicku
Shoutbox
Zmiana broni na arenie
Czego oczekujecie po Star Wars Universe?
Wstęp do fabuły, frakcje i sytuacja polityczna
Różne offtopikowe dyskusje o grze
Piękne dziewczyny z SW
Sklep
Quiz filmowy - Klasyczna Trylogia
Komiksowy quiz wycinkowy - Dziedzictwo / Legacy
Konkurs na najlepszy awatar
Wydane doświadczenie a poziom postaci
Klasy postaci
Wygląd modelu postaci 2
Pasek doświadczenia
Chat
Fabuła
1800 rzadkich zdjęć z Klasycznej Trylogii
Star Wars - najlepsza filmowa seria w historii?
Opisy współczynników w panelu startowym
Atrybuty a ekwipunek
Chat
Arena
Broń biała vs dystansowa
Dwa miecze
Kredyty
Wygląd walczacych
Nakładające się tury, zwiecha
Ciągły problem z ustawieniem postaci
Syf na arenie
Animacje
Animacje strzałów
www.sw-extreme.com
Seriale - przyszłość należy do nich!
Nowy SWEx - zgłaszajcie błędy
Ujemne Punkty Akcji oraz brak reakcji
Niewyświtlają się areny (?)
Pytania i komentarze
Celność
Ilość broni
Punkty Akcji
Kilka postaci
Co to jest?
Awatar - mężczyzna z kobiecym awatarem i na odwrót
Tłumaczenie - przyciski
Twoja drużyna... i nic.
Nierówne walki i bratobójstwo
Liczenie heksów
Arena się nie ładuje
Umiejętności gatunkowe
Problem Twilekanki (już nie tylko)
Boty
Postać poza mapą
Walka bronią białą
Pendrive Lego Stormtrooper
[Chrome] Błąd przy wyświetlaniu aren
Statystyki przedmiotów
Zdobywanie doświadczenia
Elektrobicz
Garść Urozmaiceń [ARENA]
Strzał w samego siebie
Rękawice i broń
Przeglądarki
Panele
Miecz świetlny
Pasek życia
Gapowicz
Kantyna
(Firefox) Klonowanie aren.
Mini-gry
Informacje o zakupie
Nieaktywne przyciski i Trening
Nie widać postaci
Poruszanie się, podświetlanie statystyk i postaci
(Firefox) Przesuwanie postaci
Usuwanie postaci
Wygląd i odgłosy broni
Niewidoczne listy rozwijane
Podwójne drzewka umiejętności
Przycięte teksty w panelu startowym
Nie mogę stworzyć postaci
przycisk: posty nieprzeczytane oraz kanal RSS!!
Przysłowia z Gwiezdnych Wojen
[Chrome] Arena nie chce się załadować
Lista graczy online
Logowanie i problemy techniczne
Baner SWEx
Gotowość do gry
Chrome
Podpisy postaci na arenie
Ograniczenie czasowe wysyłania postów
Wygląd modelu postaci
Niekompletne opisy sprzętu
Brak aktualnego odświeżania
Postać - z konkursu na najlepszą historię.
Filmowy quiz wycinkowy
Quiz "The Clone Wars"
Konkurs na najlepszy komentarz do obrazka
Informacje o urodzinach
Scenki z udziałem miniaturek
Robot Chicken
Nieustający konkurs
System walki
Umiejętności
Ekwipunek
Poznajmy się!
Poszukuje komiksu
LEGO Star Wars III - The Clone Wars
Fatal Alliance, Deceived, Red Harvest i inne TORowe książki
Reklamuj Star Wars Universe
Muzyka
Oscary 2011
Extreme Hologames
Czytnik rss i powiadomienia mailowe o nowych komentach
Gatunki zwane błędnie rasami ;)
Zadaj trzy pytania pomysłodawcy i szefowi developerów SWU
Dekorowanie wnętrz
Problemy z logowaniem / zmiana adresu Email
Konkurs na najlepszą reklamę!
Pomoc w Battlefront: Elite Squadron
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
Powiązanie SWEx z SWU
Filmowa twórczość fanów
Opowiadania
Konkurs na najlepszą postać!
Schaby Jabby
Konkursy - Wasze pomysły
Jedi - The Dark Side
Komunikaty techniczne
Animacje
Star Wars CCG
The Force Unleashed II
The Force Unleashed II - pomoc
Ulubiona era Star Wars
Crossover SW z innymi...
Ile pieniędzy wydajemy na Star Wars?
Kampania promocyjna i kwestie związane z naszym portalem
Battlefront: Elite Squadron
Twórczość niezwiązana ze Star Wars
Zasady zamieszczania prac w Galerii SWEx
Co Was motywuje do tworzenia?
Antologia Fanów 2009
Obsadzamy "stare" SW dzisiejszymi aktorami Hollywood!
Kilka słów o Star Wars Universe: The Dawn of Heroes
Witamy na oficjalnym forum gry Star Wars Universe!
Komentarze
Nieobecności
Schaby Jabby
Radomski Fanklub Star Wars
Spotkania olsztyńskich fanów
Podział zadań
Favicon
Inne
Postacie graczy
Powrót "Imperialnej Wojny Domowej"!
Powrót do gry
Komentarze do zapowiedzi + informacje o nowościach na liście
Mistrzostwa Świata 2010 w RPA
The Old Republic - Threat of Peace
Cat Run
Dział Rozrywka - nowości
Falkon 2010 [11-14.11, Lublin]
Movie Battles II
The Clone Wars - Sezon II
Pazaak online
Fabuła
Ogłoszenia
"Złote R2" czyli the best of Star Wars AD 2009
Dark Times / Mroczne czasy
Nowości w Bibliotece Ossus
Pytania i odpowiedzi
The Force Unleashed
I Konkurs na najciekawszą postać w IWD
Falkon 2009 [13-15.11, Lublin]
Invasion - Nowa Era Jedi w komiksie
Questy - pomysły, zleconka i takie inne
Postacie martwe, nieaktywne i skasowane
Statystyki postaci
Wydarzenia z Polski i świata
Propozycje
Przypomnienia
Indiana Jones
Lokacje
Gametrade.pl
Komentarze do zapowiedzi + informacje o nowościach na liście
StarWars.pl
Polcon 2009
Początek gry: 1 września 2009
Dejarik 2.0 - dział z minigrami forumowymi
Warto ufać Expanded Universe?
Grafika
Gwiezdnowojenne gry PBF RPG
Rozkład jazdy i lista rzeczy do zrobienia
Michael Jackson
Obi a śmierć z ręki Vadera...
"Bug list", czyli na tropie usterek
Jak dołączyć do gry?
Zasady gry
Mechanika gry i Moc
Rasy i klasy postaci
Informacje o grze i świecie Imperialnej Wojny Domowej
Bronie, pancerze, droidy i inne przedmioty
Pojazdy naziemne i kosmiczne
Chronologia epoki gry
Lista postaci
Koszykówka/NBA
Mechanika
Star Wars Weekends 2009
Wydania DVD filmów Star Wars
Dziesięć lat "Mrocznego widma"...
The Clone Wars - Republic Heroes
Aktualne zapowiedzi komiksów dla Polski i USA
Dni Fantastyki 2009
Prawa autorskie do tekstów i grafiki + reklama
Jaskinia Graphomanthów
28 lutego Traffic Club
Regulamin forum
english
polski
french
spanish
swedish
german
russian
norwegian











ALL COMMENTS
Miałem dać 4, ale za zaskakujący koniec jednak dałem 5.
Keran ---> Musze się do czegoś przyznać. Pisząc tą historię nie sądziłem, że uda mi się coś wygrać. Stąd po prostu postać Desa, którego przygody zamierzam tworzyć w miarę regularnie (seria "Kryminalne zagadki", na razie opublikowane są dwie części). Szkoda mi było mojej pracy, gdyby nic z niej nie wyszło, więc w razie czego, tak zwyczajnie, mogła zostać opowiadaniem o moim Wariacie : )
I faktycznie, pisząc to bardziej położyłem nacisk na samego Desa, niż postać przez niego śledzoną - właściwie historię Pageeme'a stworzyłem od niechcenia, a wypromowany miał zostać Des (to się chyba nazywa reklama) : P
I tak, masz rację - Des to prawie cały ja w wydaniu nieskrępowanym zupełnie niczym w świecie SW.
Wszystkie galaktyki bez kryminałów Pani Chmielewskiej są smutne, ponure i nie warte zwiedzenia. Z resztą mało kto zna ten fakt, więc sądzę, że to miłe nawiązanie dla ludzi obeznanych w temacie : )
PS Zainteresowanym mogę podesłać oryginał opowiadania : )
Ciekawy pomysł, choć faktycznie - jak wspomniał JNR - ryzykowny, bo po lekturze detektyw wydaje się ciekawszy od postaci którą opisywał. Jeśli dobrze zrozumiałem narrator przez rok szukał tego gościa ot, tak, hobbystycznie? Dziwak.
Szczegóły techniczne:
- parę literówek.
- autor w swoim entuzjazmie zapędził się i naszpikował tekst straszną ilością gwiezdnowojennych idiomów, które po pewnym czasie robią się nie do zniesienia ("Na kotlet z nerfa"?)
- określenia "murzyn" i "mulat" nie pasują do SW.
Przy okazji (o ile Wikipedia nie kłamie w tej sprawie) dobrze wiedzieć, że kryminały Joanny Chmielewskiej cieszą się popularnością w odległej galaktyce :-)